17 października Sebastian "Scarface" Skiermański zadebiutuje na gali FAME MMA. W przeszłości krytykował freak fighty, co widzowie wypomnieli po ogłoszeniu jego angażu. Zawodnik podczas programu "Matchmaker" odniósł się do całej sytuacji. Zaznaczył, że swoje zdanie podtrzymuje.

Nie zmienił narracji

Znany przede wszystkim z walk na gołe pięści 33-latek od początku zaznacza, że nie zmienił poglądów. Tłumaczy, że decyzja o odejściu z GROMDY do FAME nie oznacza nagle pełnej akceptacji wszystkiego, za co wcześniej krytykował freak fighty oraz zwraca uwagę na zarobki w federacji.

Temat ten ponownie przewinął się w programie od FAME. Najpierw Scarface dowiedział się, że w ćwierćfinale Grand Freaks Tournament zmierzy się z Alberto, a następnie odpowiadali na pytania, które przygotowali organizatorzy. Skiermański miał więc okazję opowiedzieć, co sądzi o freak fightach.

To już na pierwszym panelu o tym gadaliśmy, że freak fighty to chłam. Nadal to podtrzymuję i nie zmieniłem narracji, bo 90% freak fightów to była lipa. Wszystko się zaczynało i kończyło w studio. Myślę, że dlatego jestem tu m.in. ja, jest Erko Jun. Myślę, że ratuję całą galę, bo to przestało opierać się na samych panelach.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez FAME MMA (@famemmatv)