ILE ZARABIAJĄ ZAWODNICY FAME MMA?

0

Gale organizowane przez federację FAME MMA budzą skrajne emocje. Jedni ekscytują się walkami swoich ulubionych twórców, drudzy z kolei wyśmiewają pomysł i krytykują promowanie patologii, ale biznesową spiralę nakręca to, że jest o tym głośno. Pomysłodawcy osiągnęli gigantyczny sukces. Jakie były rekordowe wpływy?

Pierwsza taka gala odbyła się w czerwcu 2018 roku w Koszalinie. Jak przyznał po fakcie jeden z organizatorów, Wojciech Gola, wydarzenie było organizowane w ciemno, z ryzykiem. Nikt nie mógł przewidzieć, jak odbiorą to widzowie. Zwłaszcza, że za oglądanie premierowej gali trzeba było zapłacić, bo transmitowana była w systemie PPV. Wypaliło, więc kilka miesięcy później zorganizowano drugą edycję z większą pompą, w poznańskiej Arenie. Imprezie towarzyszyła kapitalna oprawa i efektowne studio, którego nie powstydziliby się organizatorzy profesjonalnych gal MMA. Podobnie było zresztą podczas trzeciej edycji, która odbyła się w łódzkiej Atlas Arenie. Jednym z komentatorów tego wydarzenia był były mistrz KSW w wadze ciężkiej – Marcin „Różal” Różalski.

Posłuchaj i obejrzyj ten materiał na Youtube

O ile komentatorzy, mówiący o aktualnych wydarzeniach na ringu to rzecz normalna, o tyle tzw. “Loża szyderców” jest autorskim pomysłem twórców FAME. Jeśli oglądasz galę w PPV, to możesz wybrać: komentatorzy albo loża. Czym różnią się od siebie te dwie opcje? Ci pierwsi skupiają się raczej na aspektach sportowych, a członkowie Loży – Paris Platynov czy Xayoo – w prześmiewczy sposób mówią o uczestnikach gali, często wręcz obrażając zawodników czy gości.

Oprócz Wojciecha Goli, za organizowanie gal odpowiedzialny jest jeden z najpopularniejszych polskich YouTuberów, Michał „Boxdel” Baron. Pozostałymi udziałowcami spółki są biznesmeni, Rafał Pasternak i Krzysztof Rozpara, jednak oni nie są aż tak medialni wypromowani. Ile zatem zarabiają uczestnicy? Organizatorzy nie podają informacji na ten temat, ale niektórzy z zawodników nie potrafili trzymać języka za zębami i pochwalili się swoimi pensjami. Swoimi zarobkami pochwalił się uczestnik gali FAME MMA 2 Sylwester Tkocz, znany lepiej jako Bystrzak. Na jednym ze streamów przyznał, że pierwotnie za pojedynek z Amadeuszem „Ferrari” Roślikiem miał zarobić 19 tysięcy Odejmując od tego podatek i karę za brak pojawienia się na ważeniu, na czysto zgarnął około 14 tysięcy złotych. Do poważniejszych kwot dojdziemy za chwilę.

Pierwsza edycja wyglądała amatorsko pod względem sportowym i nie wszyscy potrafili poprawnie… trzymać gardę. W kolejnych wydarzeniach było już więcej sportu. Zawodnicy i zawodniczki wzięli się uczciwie za treningi i rozpoczęli współpracę z profesjonalnymi trenerami sportów walki. Nawet Marta Linkiewicz ćwiczyła z Alanem Kwiecińskim, byłym uczestnikiem Warsaw Shore, ale też niezłym kickbokserem. Adrian „Polak” Polański spędził blisko miesiąc na obozie w Tajlandii, przygotowując się do walki z Amadeuszem „Ferrarim”. Bonus BGC przegrał dwie walki, ale cieszy się tak ogromną popularnością, że włodarze nie zamierzają z niego rezygnować. Za walkę z Taxi Złotówą zainkasował 50 tysięcy złotych, czym pochwalił się w wywiadzie.

Mówi się, że „Linkimaster” za pokonanie Siostry Godlewskiej mogła zainkasować nawet 150 tysięcy złotych. Nieco mniej, bo podobno 100 tysięcy zarobiła Godlewska. Do tych kwot należy doliczyć tzw. polecenia. Za każde sprzedane PPV ze specjalnie dedykowanego linka, uczestnik gali dostaje 10% wartości subskrypcji, czyli około 2 złote od każdej sprzedaży, co zazwyczaj staje na kwocie łącznie kilku-kilkunastu tysięcy na uczestnika gali. Warto porównać to do profesjonalnych zawodników – Karolina Kowalkiewicz zgarnia zazwyczaj od 100 do 200 tysięcy, nieco więcej Mamed Khalidov nieco więcej. Mariusz Pudzianowski średnio 500 tysięcy.

Jak zdradził swego czasu jeden z szefów FAME MMA, zorganizowanie imprezy z numerem 3 kosztowało, cytuję: „dużo, dużo, dużo więcej, niż 500 tysięcy złotych”, Spekuluje się, że wydatki związane z FAME MMA 3 przekroczyły dwa, a nawet trzy miliony złotych. Na czym więc zarabiają? Część zysków pochodzi oczywiście ze sprzedaży biletów. Podczas gali, która odbyła się w łódzkiej Atlas Arenie, z trybun imprezę obejrzało blisko 10 tysięcy fanów. Ceny wejściówek oscylowały w okolicach od 50 do 120 złotych na trybunach siedzących, a za bilety na płytę trzeba było zapłacić nawet 300 złotych. To jednak nic przy tym, ile organizatorzy zarobili na sprzedaży subskrypcji PPV.

Jak poinformował Gola, podczas FAME MMA 3 pobito europejski rekord sprzedaży PPV. Gala z Godlewską, Linkiewicz czy „Isamu” sprzedała się lepiej, niż hitowe imprezy KSW z udziałem Mameda Khalidova czy Mariusza Pudzianowskiego. Szefowie nie ujawniają danych na temat sprzedaży, ale mówi się, że ich rekord wynosi około 180 tysięcy. Biorąc pod uwagę fakt, że PPV podczas FAME MMA 3 kosztowało średnio 21 złotych, wychodzi około 3,8 miliona złotych. PPV, oprócz fanów, wykupuje też wiele osób, które chętnie obejrzą, jak leją się dwie typiarki, które nie mają zbyt dużego pojęcia o tym sporcie. A, wykupimy sobie z kumplami i pociśniemy bekę, to tylko dwie dychy. Na tym polega cały fenomen.

Do tego dochodzą jeszcze sponsorzy. LVBET to jedyny legalny bukmacher, który wystawia kursy na te pojedynki i ma w tej kwestii monopol! Sami widzimy na naszej grupie facebookowej, jak wiele osób zakłada konto na LVBET tylko dla samej gali FAME – a przy okazji odbierają darmowe środki na start u tego bukmachera za samą rejestrację. Ten kod znajdziecie w opisie naszego filmu. Organizatorzy zapowiadają, że ze swoimi galami wyjdą poza granice kraju. Pomóc ma w tym im angaż zagranicznych YouTuberów. Zdaniem Goli, jeden z dużych twórców szykowany jest do walki… z nim samym! Sporo mówi się też o tym, że na gali z numerem 6 ma zawalczyć… dwóch karłów.

Pomysł podłapała nawet telewizja Polsat. Ich odpowiedzią w czerwcu tego roku była gala Free Fight Federation, podczas której w walce wieczoru zmierzyli się Marcin Najman i Paweł „Trybson” Trybała. Wydarzenie transmitowano w otwartym kanale Polsatu i było ono dostępne dla wszystkich za darmo. W tym przypadku także możemy spodziewać się kontynuacji projektu. Relację gali z Zielonej Góry oglądało średnio półtora miliona widzów. FFF 1 było więc w dzień transmisji najchętniej oglądanym programem telewizyjnym w Polsce, a będzie jeszcze lepiej, kiedy zaproszone zostaną jeszcze głośniejsze nazwiska.

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o