Patryk "Gleba" Tołkaczewski nie unika zaczepek w stronę "Tyboriego". Wciąż zaprasza go do walki, na co Paweł Tyburski nie jest chętny. Postawił jednak warunek, który może dać zawodnikowi z Torunia to, czego pragnie od dłuższego czasu.
Gleba dąży do walki Tyborim
Paweł Tyburski przygotowuje się do turnieju Grand Freaks, który będzie miał miejsce 17 października na gali FAME 33. W pojedynku ćwierćfinałowym zmierzy się z Marcinem Wrzoskiem.
Mimo że "Tybori" w ostatnim czasie nie pojawia się często na galach freak fightowych, to nie brakuje chętnych do walki z nim. Jednym ze śmiałków jest "Gleba", który często w wywiadach zaczepia go i twierdzi, że Tyburski unika pojedynku. 32-latek w rozmowie z FANSPORTU TV zaznaczył, że może stoczyć z nim bój pod jednym warunkiem.
On nigdy ze mną walki nie dostanie. To już mu oficjalnie mówię. Za teksty, za pie******* głupot. Jeśli tak bardzo chce, to możemy zawalczyć, ale cała jego gaża leci dla mnie. Jeżeli ma do mnie jakiś problem osobisty, bo tak to wygląda, to zapraszam. Dajesz mi gażę i walczymy, a jak nie to wypier***** po prostu. Wkur***** mnie ludzie, którzy nie mają za dużo wspólnego z logicznym tokiem myślenia i mózgiem.
Wspomniał również o niechęci do "Gleby". Jego zdaniem na siłę próbuje zaistnieć, a ponadto nie rozumie, dlaczego próbuje zaostrzać konflikt.
Nie wiem, jakie jest i ch** mnie obchodzi czy jest. Ta osoba, jak widzę, jak on próbuje być fajny, śmieszny... Każdy, kto jest podobnie myślącym gościem, to wyciągnie podobne wnioski, że chce na siłę zaistnieć, chce być na siłę fajny.

