Arsenal za moment może świętować mistrzostwo Anglii, a to dzięki ostatniemu skromnemu zwycięstwu 1:0 z Burnley. W spotkaniu nie zabrakło jednak kontrowersji wokół decyzji sędziowskich. "Kanonierzy" domagali się karnego, a goście czerwonej kartki dla Kaia Havertza.

Rzut karny dla Arsenalu?

Spotkanie rozpoczęło się od zaciętych wymian, ale widać było motywację Arsenalu. Swoich okazji nie potrafili wykorzystać Bukayo Saka, czy Leandro Trossard. W 35. minucie meczu mieliśmy pierwszą kontrowersję, po której nieco głośniej zrobiło się na stadionie. W polu karnym upadł wspomniany Saka, lecz arbiter nie podjął decyzji o rzucie karnym. Arsenal bardzo szybko po tej sytuacji objął prowadzenie za sprawą Havertza w sposób, do którego przyzwyczaił w ostatnim czasie - po rzucie rożnym.

Mimo gola, w sieci rozgorzała dyskusja, czy w przypadku z Saką, nie powinien być odgwizdany rzut karny. Anglik wyprzedził obrońcę Burnley, a ten później próbował wybić piłkę zza pleców skrzydłowego. "Kanonierzy" koniec końców zapisali na swoim koncie niezwykle ważne trzy punkty. Bramka Kaia Havertza okazała się jedyną i decydującą. Co ciekawe, niemiecki piłkarz niedługo później mógł też... wylecieć z boiska.

Ostry faul Havertza

W drugiej połowie gospodarze mieli swoje szanse, ale piłka nie mogła wpaść do siatki. Gol numer dwa zapewne zabiłby emocje, a Arsenal spokojnie dograłby mecz do końca. Jednak utrzymujący się wynik 1:0 ciągle generował stres wśród fanów, że spadkowicz i przedostatnia drużyna tabeli Premier League wyrówna. W pewnej sytuacji ciśnienie podskoczyło jeszcze mocniej, kiedy to Kai Havertz bardzo ostro sfaulował swojego rywala wślizgiem od tyłu.

Niemiecki zawodnik wyciął Ugochukwu równo z ziemią, ale upiekło mu się w tej sytuacji. Mimo brutalności wejścia, arbitrzy nie podjęli decyzji o wyrzuceniu go z boiska. W ten sposób, mistrzostwo Arsenalu jest zależne tylko od zespołu Mikela Artety. Nawet jeśli Manchester City wygra zaległe spotkanie, to o wszystkim zdecyduje mecz Arsenalu z Crystal Palace. Warto podkreślić, że drużyna z Selhurst Park w lidze nie gra już o nic, a kilka dni po meczu z "Kanonierami" czeka ich finał Ligi Konferencji.