PZPN miał wysłać sędziego Arkadiusza Kamila Wójcika do Japonii na zastępstwo, lecz... zabrakło pieniędzy na bilet. Arbiter ostatecznie doleciał z opóźnieniem, a o całym zamieszaniu opowiedział Rafałowi Rostkowskiemu w rozmowie dla "TVP Sport".

Zastępstwo w Japonii

W ramach współpracy polscy sędziowie mogą poprowadzić kilka spotkań w Japonii. Tak samo w drugą stronę, co zresztą już obserwowaliśmy na boiskach PKO BP Ekstraklasy. Aktualnie to właśnie w kraju "Kwitnącej Wiśni" znajduje się trzech polskich arbitrów, którzy w ten sposób zdobywają doświadczenie. Mowa o Damianie Kosie, Adamie Krasiewiczu oraz Arkadiuszu Kamilu Wójciku. Ostatni z tej trójki doleciał spóźniony i w pełnej obsadzie Polacy sędziowali dopiero trzecie spotkanie.

Wcześniej Damian Kos oraz Adam Karasiewicz byli wspomagani przez awaryjnego arbitra z Japonii. Wstępnie w trójce do Japonii znalazł się Paweł Sokolnicki, lecz zrezygnował on ze względów prywatnych. Właśnie w jego miejsce został wyznaczony Arkadiusz Kamil Wójcik. Niestety arbitrowi udało się dolecieć dopiero z dwutygodniowym opóźnieniem, a o całej sprawie wypowiedział się w rozmowie dla "TVP Sport" z Rafałem Rostkowskim.

"PZPN nie stać na kupno nowego blietu"

Jak przekazał sam Wójcik, był on gotowy i spakowany momentalnie po otrzymaniu informacji, że ma pojechać w zamian Pawła Sokolnickiego. Ze strony Rafała Rostkowskiego pojawiło się więc jedno kluczowe pytanie: dlaczego zatem nie poleciał wcześniej?

Byłem przygotowany i chciałem polecieć wcześniej. Pojawiły się problemy wizowe z powodu późnego powiadomienia JFA o zmianie sędziego. Nałożył się na to weekend majowy w Polsce, ale i w Japonii. Majówka tam jest dłuższa niż w Polsce. Ale koniec końców jestem w Japonii i to chyba w ostatnim możliwym momencie, ponieważ bilety na mój lot były limitowane i mogłem lecieć tylko w określone dni i jedną linią lotniczą, a PZPN nie stać na kupno nowego biletu dla mnie. Tak usłyszałem w PZPN [...]. Marcin Szulc poinformował mnie, że PZPN nie stać na kupno nowego biletu lotniczego dla mnie.

W niedzielę już cała polska trójka sędziowska poprowadziła spotkanie V-Varen Nagasaki z Vissel Kobe. Jak podkreślił sam arbiter, jest zachwycony atmosferą na miejscu. Niemniej cała sprawa z biletem na pewno zszokowała japońską federację, a także opinię publiczną.