Wyniki Valencii dalekie są od oczekiwanych. Zanotowała w weekend kolejną dotkliwą porażkę w rozgrywkach La Liga. Zespół prowadzony przez Carlosa Corberana przegrał na wyjeździe z Celtą Vigo aż 1:4. Po powrocie do miasta piłkarze Valencii spotkali się z ostrą reakcją własnych kibiców.

Valencia znów zawodzi

W ostatnich latach w klubie powtarza się ten sam scenariusz. Pierwsza część sezonu bywa wyjątkowo słaba, a drużyna regularnie zimuje w strefie spadkowej. Tak było również w bieżących rozgrywkach — do przerwy świąteczno-noworocznej Valencia zajmowała miejsce poniżej kreski, podobnie jak w poprzednich sezonach.

Dotychczas zwykle po Nowym Roku następowała poprawa wyników. Tym razem jednak nic na to nie wskazuje. W pierwszym meczu 2026 roku Valencia pojechała do Vigo na spotkanie rozgrywane na Estadio Balaidos. Gospodarze nie pozostawili złudzeń — m.in. dublet Borjy Iglesiasa zapewnił Celcie wygraną 4:1.

Była to kolejna wyjazdowa porażka „Nietoperzy”, którzy w tym sezonie przegrali wszystkie mecze poza własnym stadionem. Po 18 kolejkach zajmują 18. miejsce w tabeli La Liga, co tylko potęguje frustrację wokół klubu.

Gniew kibiców po powrocie drużyny

Kilka godzin po końcowym gwizdku piłkarze Valencii wyruszyli w drogę powrotną. Autokarem dotarli na lotnisko w Redondela, skąd polecieli do Walencji, lądując na lotnisku Manises Airport. Następnie, pod eskortą policji, ruszyli klubowym autokarem w stronę ośrodka treningowego.

Po drodze natknęli się jednak na grupę rozwścieczonych fanów. Kibice przywitali drużynę obraźliwymi okrzykami, a chwilę później zaczęli rzucać w autokar różnymi przedmiotami — butelkami, puszkami i kamieniami. Na szczęście nikt z zawodników ani członków sztabu nie odniósł obrażeń, choć nagrania z zajścia szybko obiegły media społecznościowe.

Dzień później klub potwierdził, że w wyniku incydentu wybita została jedna z szyb w autokarze. Valencia opublikowała krótkie oświadczenie, w którym podkreśliła zrozumienie dla frustracji kibiców, jednocześnie zdecydowanie potępiając akty przemocy i wskazując, że tego typu zachowania mogą stanowić realne zagrożenie dla zdrowia piłkarzy i pracowników klubu.