Debiut Roberto De Zerbi w roli szkoleniowca Tottenham Hotspur nie przyniósł przełomu. Londyńczycy przegrali na wyjeździe z Sunderland 0:1 i pogłębili swój kryzys w Premier League. Sytuacja Spurs staje się coraz bardziej niepokojąca – drużyna znajduje się już w strefie spadkowej.

Niewykorzystane szanse i kontrowersje VAR

Początek spotkania dawał nadzieję kibicom Tottenhamu. Bliski zdobycia bramki był Lucas Bergvall, jednak nie zdołał wykorzystać dogodnej sytuacji. Po drugiej stronie boiska pomylił się Brian Brobbey. Emocji nie brakowało także w 21. minucie – początkowo arbiter wskazał na rzut karny dla gości, lecz po analizie VAR wycofał swoją decyzję.

Pod koniec pierwszej połowy przewagę zyskali gospodarze. Groźne próby podejmowali m.in. Nordi Mukiele, Granit Xhaka i Amadou Diawara, jednak brakowało im skuteczności. Swojej szansy szukał także Dominic Solanke, ale świetnie między słupkami spisywał się bramkarz Sunderlandu.

Decydujący cios po przerwie

Druga połowa przyniosła jedynego gola w meczu. Po błędzie w środku pola graczy gości, Mukiele ruszył dynamicznie na bramkę, minął rywali i oddał strzał, który po rykoszecie zmylił bramkarza Tottenhamu. Piłka wpadła do siatki, a gospodarze objęli prowadzenie.

Zespół prowadzony przez De Zerbiego próbował odpowiedzieć, ale jego akcje były chaotyczne i nieskuteczne. To Sunderland sprawiał lepsze wrażenie i był bliżej podwyższenia wyniku niż londyńczycy wyrównania.

Dopiero w doliczonym czasie gry Tottenham rzucił się do desperackiego ataku. Najaktywniejszy był Pedro Porro, jednak jego strzały świetnie bronił golkiper gospodarzy. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie.

Po tej porażce Tottenham zajmuje 18. miejsce w tabeli Premier League i traci dwa punkty do bezpiecznej strefy. Do końca sezonu pozostało sześć kolejek, a terminarz Tottenhamu nie jest łaskawy – przed drużyną m.in. starcia z Chelsea czy Aston Villą. Są jednak i łatwiejsze starcia – np. z Wolves.

De Zerbi wierzy w przełamanie

Mimo trudnej sytuacji Roberto De Zerbi zachowuje optymizm. W rozmowie cytowanej przez Fabrizio Romano podkreślił, że jego zespół nie zasłużył na porażkę i potrzebuje jedynie jednego zwycięstwa, by odzyskać pewność siebie i rozpocząć marsz w górę tabeli.

Włoch przyznaje jednak, że widmo spadku jest realne i stanowi coś, czego klub się obawia. Najbliższe tygodnie pokażą, czy Tottenham zdoła się podnieść, czy też sensacyjnie pożegna się z Premier League.