Na to czekał od miesięcy. Maxi Oyedele po raz pierwszy w tym sezonie znalazł się w wyjściowym składzie Strasbourga – i od razu zaznaczył swoją obecność w najlepszy możliwy sposób. Reprezentant Polski tym razem miał realny wpływ na wyniki Ligue 1 w tej kolejce. Zdobył efektowną bramkę w meczu z Nantes.

Trudny początek po transferze

Latem młody pomocnik zamienił Legię Warszawa na Strasbourg, który zapłacił za niego około sześciu milionów euro. Klub z Ligue 1 wiązał z nim spore nadzieje, podpisując kontrakt aż do 2030 roku.

Początek przygody we Francji był jednak daleki od ideału. Kontuzja mięśniowa wykluczyła Oyedele z gry na długie miesiące, przez co stracił sporą część sezonu i musiał mozolnie wracać do formy. Nie grał aż od końcówki września.

Powrót krok po kroku

Polak wrócił na boisko dopiero pod koniec lutego. Najpierw pojawił się symbolicznie na minutę w meczu z Lens, później dostał kilkanaście minut przeciwko Auxerre, a następnie kolejne szanse z ławki – m.in. w spotkaniu z Rijeką.

W końcu przyszedł przełom. 20-latek otrzymał szansę od pierwszej minuty w ligowym starciu z Nantes.

I wykorzystał ją znakomicie. W doliczonym czasie pierwszej połowy Oyedele popisał się indywidualną akcją najwyższej klasy. Polak wbiegł w pole karne i uderzył zewnętrzną częścią stopy, zaskakując bramkarza rywali. To była bramka, która pokazała jego technikę, odwagę i ofensywny potencjał.

 

Mecz nie układał się jednak po myśli drużyny Gary’ego O’Neila. Choć Strasbourg zdołał wyrównać po trafieniu Oyedele, potem to Nantes prowadziło 2:1. Strasbourg się nie poddał i odwrócił jednak losy spotkania - po dwóch golach Joaquina Panichellego mecz zakończył się wynikiem 3:2. Co ciekawe, Argentyńczyk jest liderem klasyfikacji strzelców Ligue 1.

Obecnie Strasbourg zajmuje ósme miejsce w tabeli Ligue 1 i traci sporo punktów do ścisłej czołówki. Warto przypomnieć, że w trakcie sezonu zespół stracił trenera – Liam Rosenior przeszedł bowiem do właścicielsko powiązanego klubu – Chelsea.

Sygnał dla trenera

Oyedele wysłał bardzo mocny sygnał do trenera. Po trudnych miesiącach w końcu pokazał, że może być realnym wzmocnieniem zespołu. Jeśli utrzyma zdrowie i formę, jego rola w Strasbourgu powinna systematycznie rosnąć. A wtedy może pojawi się szansa na powołania od selekcjonera reprezentacji Polski.