Manchester City liczył, że w środę zniweluje stratę do liderującego Arsenalu. Po czterech kolejnych zwycięstwach zespół Pepa Guardioli tracił do „Kanonierów” pięć punktów, choć rywale mieli rozegrany jeden mecz więcej. Środowe spotkanie z Nottingham Forest nie ułożyło się jednak po myśli The Citizens i strata wcale się nie zmniejszyła – wręcz przeciwnie, bo Arsenal wymęczył wygraną 1:0 na stadionie Brighton.

City długo dominowało

Od pierwszych minut Manchester City narzucił swój styl gry i przejął inicjatywę. Gospodarze często gościli pod polem karnym Nottingham Forest, jednak przez długi czas brakowało skuteczności. Swoich okazji nie wykorzystali m.in. Bernardo Silva, Phil Foden oraz Erling Haaland.

Przełamanie przyszło dopiero w 31. minucie. Rayan Cherki dynamicznie wpadł w pole karne i zagrał do Antoine’a Semenyo. Ten nie pomylił się z bliskiej odległości i otworzył wynik spotkania.

Nottingham odpowiedziało

Po przerwie Nottingham Forest zaczęło grać znacznie odważniej. W 57. minucie goście doprowadzili do wyrównania. Morgan Gibbs-White efektownym uderzeniem piętą wykończył akcję po podaniu Igora Thiago i było 1:1.

Manchester City szybko odzyskał jednak prowadzenie. Kilka minut później do siatki trafił Rodri, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym rywali. Wydawało się wtedy, że drużyna Pepa Guardioli kontroluje przebieg meczu i sięgnie po kolejne trzy punkty.

Gol w końcówce i ogromne emocje

Nottingham Forest nie zamierzało jednak się poddawać. Na niespełna kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry Elliot Anderson popisał się znakomitym strzałem z dystansu. Piłka wpadła do siatki, a goście wyrównali na 2:2.

W końcówce Manchester City rzucił się do ataku i próbował jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W ostatniej akcji meczu piłka została jednak wybita sprzed linii bramkowej i spotkanie zakończyło się remisem.

Kontrowersje rozpalają „internety”

Po meczu sporo dyskusji wzbudziły dwie sytuacje z pola karnego Nottingham Forest. Kibice Manchesteru City twierdzą, że ich drużynie należały się dwa rzuty karne – po faulu na Rodrim oraz po starciu z udziałem Erlinga Haalanda. Sędzia w obu przypadkach nie zdecydował się jednak na podyktowanie „jedenastki”.

Remis oznacza, że Manchester City traci kolejne punkty w walce o mistrzostwo Anglii. Po tym spotkaniu w tabeli Premier League strata zespołu Guardioli do Arsenalu wzrosła do siedmiu punktów, co może mieć ogromne znaczenie w końcówce sezonu.