Widzew Łódź pożegnał się z Pucharem Polski po dramatycznym meczu z GKS-em Katowice. Spotkanie zakończyło się remisem po dogrywce, a o awansie do półfinału zdecydowała seria rzutów karnych. W niej lepsi okazali się gospodarze, którzy zwyciężyli 4:2. Dla Widzewa oznacza to ogromne rozczarowanie. Klub stracił szansę na walkę o europejskie puchary, a przed zespołem pozostała już tylko trudna batalia o utrzymanie w Ekstraklasie. Coraz częściej pojawiają się też pytania o przyszłość trenera Igora Jovičevicia.

Rozczarowanie mimo rekordowych inwestycji

Zimą Widzew przeprowadził głośne transfery i wydał na nowych zawodników kilkanaście milionów euro. Skala inwestycji jak na polskie realia robiła duże wrażenie, jednak wyniki sportowe wciąż pozostawiają wiele do życzenia. Łodzianie zajmują obecnie przedostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy, a odpadnięcie z Pucharu Polski oznacza utratę szansy na uratowanie sezonu.

GKS Katowice wykorzystał błędy rywala

Spotkanie rozpoczęło się od przewagi gospodarzy. W 28. minucie GKS Katowice objął prowadzenie po sporym zamieszaniu w defensywie Widzewa. Nieporadne wybicie piłki zamieniło się w okazję do dośrodkowania, a Klemenz efektownym strzałem z powietrza pokonał bramkarza.

W pierwszej połowie goście mieli ogromne problemy z odpowiedzią. Widzew długo nie potrafił stworzyć groźnej sytuacji, a przed przerwą przed stratą kolejnego gola uratował ich Bartłomiej Drągowski, który popisał się znakomitą interwencją po strzale Ilji Szkuryna.

Widzew wyrównał, ale zabrakło skuteczności

Po zmianie stron łodzianie zaczęli grać znacznie odważniej i przejęli inicjatywę. W 53. minucie doprowadzili do wyrównania po dobrze rozegranym rzucie wolnym. Kozlovsky dograł w pole karne, a Zeqiri skutecznie zamknął akcję.

W kolejnych minutach Widzew nacierał, lecz brakowało skuteczności. Katowiczanie także mieli swoje okazje, jednak wynik nie uległ zmianie i konieczna była dogrywka.

Rzuty karne przesądziły o awansie

W dogrywce GKS mógł zdobyć zwycięską bramkę, ale trafienie Mateusza Wdowiaka zostało anulowane z powodu spalonego. O wszystkim zdecydowały więc rzuty karne.

Serię fatalnie rozpoczął Fran Alvarez, którego strzał został obroniony, a gdy w czwartej kolejce pomylił się również Mariusz Fornalczyk, było jasne, że to GKS Katowice zagra w półfinale Pucharu Polski. Co dalej z trenerem Widzewa? To pytanie stało się bardziej aktualne niż kiedykolwiek wcześniej w tej rundzie.