Unai Emery nie zamierzał gryźć się w język po przegranym pierwszym półfinałowym starciu Ligi Europy Aston Villi z Nottingham Forest. Trener nie mógł zrozumieć, dlaczego Elliot Anderson nie został wyrzucony z boiska z ostry faul.

Faul na czerwoną kartkę?

Nottingham Forest na własnym stadionie podejmował ligowego rywala w ramach półfinału Ligi Europy. Aston Villa stawiana była w roli faworyta, ze względu na to, jak ogromny spadek formy zanotował rywal względem ostatniego sezonu. Zresztą ekipa z Birmingham aktualnie w Premier League znajduje się na piątym miejscu i realnie może liczyć na grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie.

Rywalizacja z Forest była bardzo zacięta od samego początku, lecz kibice nie oglądali w pierwszej połowie żadnego gola. Jednak przed przerwą miała miejsce kontrowersyjna sytuacja, a konkretnie niebezpieczny faul gracza gospodarzy. Elliot Anderson zatrzymał co prawda piłkę wślizgiem, ale jednocześnie z dużym impetem, całkowicie wyprostowaną nogą, zaatakował kostkę Olliego Watkinsa. Sędzia nie zdecydował się na ukaranie go czerwoną, a nawet żółtą kartką, co patrząc na powtórki, budzi spore wątpliwości.

Unai Emery pyta wprost: "Gdzie jest VAR?"

Ostatecznie po 90 minutach rywalizacji lepsi okazali się gospodarze 1:0. Gola na wagę zwycięstwa strzelił Chris Wood, który wykorzystał rzut karny w 71. minucie spotkania. Na pomeczowej konferencji Unai Emery nie zamierzał gryźć się w język, bezpośrednio odnosząc się do sytuacji z pierwszej połowy.

Obejrzałem to jeszcze raz i... wow. Mógł przecież złamać mu kostkę. Gdzie jest VAR? Proszę. To wasza odpowiedzialność. Jesteśmy profesjonalistami, a wy wykonujecie bardzo złą pracę. Szanuję sędziów, ale teraz VAR-u nie rozumiem. To wcale nie jest sprawiedliwe.

54-letni szkoleniowiec podkreślał, że jest za systemem VAR i jego udziałem w piłce, ale w tej konkretnej sytuacji, jego zdaniem, kompletnie zawiódł. Aston Villa ma okazję odrobić straty i 7 maja na własnym stadionie zapewnić sobie awans do finału Ligi Europy.