W pierwszym meczu FC Barcelony z Atletico Madryt było niezwykle gorąco i nie brakowało emocji. "Barca" po spotkaniu złożyła protest do UEFA, gdyż uważała, że sędziowie popełnili błąd tuż po zmianie stron. Pojawiła się oficjalna odpowiedź.
UEFA odrzuciła protest
Pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe pomiędzy FC Barceloną a Atletico Madryt wzbudziło sporo emocji, a także kontrowersji. Pau Cubarsi wyleciał z boiska z czerwoną kartką, choć w tym przypadku arbiter raczej nie miał innego wyboru, choć na początku pokazał zaledwie żółty kartonik. "Duma Katalonii" miała ogromne pretensje o sytuację z 54. minuty, kiedy to zawodnicy Atletico wznawiali grę z piątego metra. Wówczas jej zdaniem Marc Pubill zagrał ręką i należał im się rzut karny.
Ani Istvan Kovacs, ani sędziowie VAR najwyraźniej nie widzieli tej sytuacji, albo momentalnie uznali, że w tym przypadku nie ma mowy o rzucie karnym. Po spotkaniu grzmiał sam Hansi Flick, który użył wręcz stwierdzenia, że nie rozumie, po co w ogóle jest VAR. FC Barcelona poinformowała o złożonej skardze i oczekiwała dość szybkiej reakcji. Takowa pojawiła się w dniu meczu rewanżowego i na pewno nie spodobała się władzom klubu.
Barcelona złożyła protest dotyczący decyzji sędziego 13 kwietnia 2026 r. Komisja ds. Etyki i Dyscypliny UEFA uznała protest za niedopuszczalny
✅ 𝐎𝐅𝐈𝐂𝐉𝐀𝐋𝐍𝐈𝐄: Komisja Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA uznała protest FC Barcelony po meczu z Atletico Madryt za niedopuszczalny. [@UEFA] ❌ pic.twitter.com/QZabx26M9d
— BarcaInfo (@_BarcaInfo) April 14, 2026
Dokonać niemożliwego
Atletico wygrało pierwsze spotkanie 2:0 i teraz na własnym stadionie będzie miało doskonałą okazję, by cieszyć się z awansu do półfinału Ligi Mistrzów. Przed rozpoczęciem rywalizacji to raczej FC Barcelona była stawiana w roli faworyta. Na pewno mało kto przypuszczał, że drużyna Diego Simeone będzie w stanie wywieźć aż taką zaliczkę z Camp Nou.
Metropolitano będzie dziś świątynią, w której liderująca w tabeli La Liga FC Barcelona będzie miała niezwykle trudne zadanie. Atletico w fazie pucharowej Ligi Mistrzów u siebie nie przegrywa. Goście mogą liczyć m.in. na błysk talentu Lamine'a Yamala. 18-latek na konferencji mówił o wierze w "remontadę", a także podszczypywał słownie Diego Simeone.
