Szkoleniowiec Widzewa Łódź, Igor Jovicević, porozmawiał z dziennikarzem "Przeglądu Sportowego Onet" Maciejem Kaliszukiem i dość obszernie wypowiedział się na temat ostatniego, bardzo gorącego okresu w klubie. Zaapelował o czas, by mógł wszystko poukładać w przebudowanym zespole.
Trener apeluje o czas
O tym, jak mocne okienko transferowe Widzew zafundował swoim fanom, rozpisywaliśmy się już nie raz. Wydane kilkanaście milionów euro, pozyskanie szeregu nowych zawodników, takich jak: Osman Bukari, Przemysław Wiśniewski, Bartłomiej Drągowski czy Emil Kornvig. Właściciele nie żałowali środków na wzmocnienia, lecz to też nie taka dobra informacja dla szkoleniowca. Oczywiście, problem nadmiaru jakości chciałby mieć każdy trener. Trzeba jednak być świadomym, że nagłe dodanie tak wielu zawodników może nie od razu zadziałać.
Proces, który zaczęliśmy, wymaga czasu. Mamy jakość, ale w ostatnim meczu wystąpili zawodnicy, którzy przyszli siedem dni wcześniej. Nie znają się nawzajem. Potrzebują tego, by poznać się lepiej. Dla porównania, Jagiellonię od trzech lat prowadzi ten sam trener. Ma przewagę dzięki automatyzmom w grze. Tymczasem dla większości moich piłkarzy to pierwsze doświadczenie w Polsce. Nie jest łatwo. Gdy zmieniasz trenerów, zmieniasz metodologię, proces treningowy, pomysł na futbol. Pieniądze nie zawsze są kluczowe.
W taki sposób opowiadał Igor Jovicević w rozmowie z Maciejem Kaliszukiem z "Przeglądu Sportowego Onet". Można to śmiało odebrać jako apel do kibiców o czas na zgranie całego składu.
🇵🇱💶 | Det er som nevnt ingen fattigmannsklubb Emil Kornvig går til.
Han har mangedoblet lønnen sin, og Widzew Łódź har i januar brukt mer penger enn alle klubbene i La Liga til sammen.
[@FlashScorePL / Transfermarkt] pic.twitter.com/EHPIGLPEeV
— BrannXtra (@BrannXtra) January 25, 2026
Inny zespół?
Tak jak wspomniano, nagłe zasilenie kadry kilkoma mocnymi nazwiskami przyprawiło trenerowi problemu, aby wszystko na nowo poukładać. W dalszej części długiego wywiadu Igor Jovicević dosłownie przyznał, że teraz to dosłownie inna drużyna.
W miesiąc czy dwa jest oczywiście niemożliwe, by w pełni wprowadzić swoje pomysły. To nie takie proste. Zaczynaliśmy przygotowana z jednym zespołem, a po przyjściu siedmiu graczy musimy w praktyce budować w trakcie sezonu inną drużynę. Ale jest dobra atmosfera w szatni i wyzwanie dla nas, by pokazać całej Polsce, że będziemy zdolni do rywalizacji w przyszłości. Były duże inwestycje, a teraz musimy to szlifować.
Ogromna presja
Widzew Łódź w rundzie jesiennej zawiódł, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że latem też nie był bierny na rynku transferowym. Wyniki łodzian sprawiły, że aktualnie w tabeli PKO BP Ekstraklasy zajmują odległe 16. miejsce i na ten moment, patrząc tylko na miejsce, walczą bardziej o utrzymanie, niż europejskie puchary. Presja związana z bardzo mocną inwestycją w skład będzie więc przeogromna. Trener odniósł się także do tego.
Presja jest przywilejem. Futbol to gra emocji. Pewne rzeczy można kontrolować, jak taktykę, ale musisz być gotowy na zewnętrzną presję ze strony fanów, dziennikarzy. To, co musimy mieć, to spokój ze strony właściciela, Darka Adamczuka, kibiców. To nie tak, że wydajesz miliony i zostajesz mistrzem. W piłce to tak nie działa, ale dzięki temu możesz być lepszy. A my już w meczu z Jagiellonią pokazaliśmy, że potrafimy być zdolni do rywalizacji, graliśmy przecież z mistrzem sprzed dwóch lat.
