Tottenham Hotspur otrzymał kolejne złe wiadomości kadrowe. Po niedzielnym meczu ligowym z Sunderlandem (1:1) menedżer zespołu, Thomas Frank, potwierdził poważną kontuzję jednego z zawodników.

Tottenham bez atakującego

Spotkania z Sunderlandem nie dokończył Mohammed Kudus, który już w pierwszej połowie musiał opuścić boisko. Jak się okazało, uraz jest znacznie poważniejszy, niż początkowo przypuszczano. Nie dość, że wyniki Premier League i tak są bardzo kiepskie dla "Kogutów", to jeszcze zespół stracił jednego z liderów.

Niestety, Mohammed zmaga się z poważniejszym problemem ze ścięgnem w mięśniu czworogłowym uda. Zakładamy, że do gry wróci dopiero po marcowej przerwie reprezentacyjnej – przekazał Thomas Frank po meczu.

W praktyce oznacza to długą absencję 25-letniego skrzydłowego. Według nieoficjalnych informacji rehabilitacja może potrwać jeszcze dłużej, a jego powrót na boisko realnie rozważany jest dopiero w kwietniu.

Kontuzja to kolejny cios dla Ghańczyka. Tottenham zapłacił za niego West Hamowi United blisko 64 miliony euro, licząc, że stanie się jedną z ofensywnych twarzy drużyny – świeżo upieczonego triumfatora Ligi Europy. Choć Kudus nie zachwycał fajerwerkami, jego indywidualne liczby były solidne i przynajmniej gwarantował pewną stabilizację. W 26 występach w obecnym sezonie zdobył trzy bramki i zanotował sześć asyst. No i tylko pięciu piłkarzy gra więcej od niego (zanotował 1920 minut).

Problemy kadrowe i nierówna forma przekładają się również na wyniki całego zespołu. Po 21 kolejkach Premier League Spurs zajmują dopiero 14. miejsce. Tabela Premier League jest więc dla nich znów niezbyt łaskawa, podobnie jak rok wcześniej. Trochę lepiej wygląda sytuacja w UEFA Champions League, gdzie londyńczycy po sześciu kolejkach fazy ligowej plasują się na 11. pozycji. Dziś dawałoby to szansę gry w fazie play-off.

Coraz częściej w angielskich mediach pojawiają się również spekulacje dotyczące przyszłości Thomasa Franka. Jeśli wyniki zespołu nie ulegną poprawie, pozycja Duńczyka na ławce trenerskiej Tottenhamu może znaleźć się pod znakiem zapytania.