Arsenal póki co nie zawodzi swoich kibiców – jest liderem w Premier League i Lidze Mistrzów. Sytuacja kadrowa drużyny Mikela Artety staje się jednak coraz bardziej dramatyczna – szczególnie w obliczu gorącego, grudniowego okresu w Anglii.

„Kanonierzy” lepsi od Brentford

W środowy wieczór The Gunners na swoim stadionie mierzyli się z Brentford. „Pszczoły” to niewygodny rywal, ale Arsenal – jak na lidera przystało – zagrał bardzo dojrzale i wygrał 2:0. W pierwszej połowie gola zdobył Mikel Merino, a w drugiej połowie, w doliczonym czasie gry, na 2:0 podwyższył Bukayo Saka – notabene po asyście Merino. Ten mecz miał jednak słodko-gorzki smak dla sympatyków Arsenalu i samego Artety.

Kolejne dwie kontuzje!

Już w pierwszej połowie boisko opuścił kontuzjowany Cristhian Mosquera. Zastąpił go nominalny boczny defensor, Jurrier Timber. Dlaczego? Ponieważ jedynym zdrowym stoperem w kadrze Arsenalu jest obecno Piero Hincapie. Gabriel Magalhaes i William Saliba są kontuzjowani, a wczoraj do tego grona dołączył Mosquera. Jakby nieszczęść londyńczyków było mało, boisko w końcówce meczu utykając opuścił absolutny lider drugiej linii – Declan Rice.

Póki co nie wiadomo, na ile poważne są kontuzje obydwu piłkarzy.

Szpital w północnym Londynie

Sytuacja kadrowa Arsenalu od początku sezonu 25/26 determinowana jest przez kontuzje, w tym bardzo poważne. Poza grą byli już m.in. Saka, Martin Odegaard (kilka razy), Victor Gyokeres, Gabriel Martinelli, Leandro Trossard, Noni Madueke, Kai Havertz. Do zdrowia po długiej przerwie wraca dopiero Gabriel Jesus. Do tego dodać należy wspomniane kłopoty ze stoperami.

Kadra Arsenalu jest szeroka i jakościowa, ale Arteta ma coraz większy ból głowy. Pocieszające jest dla niego to, że wszyscy zmiennicy dają radę, a kontuzja Saliby to ponoć kwestia dni. Jeśli z Mosquerą i Ricem również nie stanie się nic poważniejszego, wówczas „Kanonierzy” nie powinni mieć dużego kłopotu. Jeśli jednak obaj wypadną na dłużej (np. kilka tygodni), grudzień stanie się dużym wyzwaniem dla lidera Premier League.