To jedna z najbardziej zaskakujących informacji ostatnich miesięcy w niemieckiej piłce, a może nawet szerzej – w europejskiej. Niklas Süle poinformował, że po zakończeniu sezonu 2025/2026 zakończy profesjonalną karierę. Obrońca Borussia Dortmund ma zaledwie 30 lat!

Decyzja wywołała ogromne poruszenie wśród kibiców Bundesligi. Jeszcze niedawno wydawało się, że defensor po odejściu z Dortmundu po prostu zmieni klub i będzie kontynuował grę na wysokim poziomie.

Kontuzje wygrały z wielką karierą

Süle przyznał, że kluczowy wpływ na jego decyzję miały problemy zdrowotne. Niemiec od lat zmagał się z poważnymi kontuzjami, przede wszystkim urazami więzadeł krzyżowych, które są bardzo uciążliwe dla piłkarza.

W rozmowie dla podcastu „Spielmacher” zdradził, że po ostatnim meczu z Hoffenheim obawiał się kolejnego zerwania więzadeł. Ostatecznie badania nie wykazały najgorszego scenariusza, ale sam zawodnik zrozumiał, że nie chce dalej żyć w ciągłym strachu przed następną poważną kontuzją.

„Chcę ogłosić, że zakończę karierę tego lata” – powiedział były reprezentant Niemiec.

Wielka kariera Süle

Niklas Süle przez lata należał do czołowych niemieckich defensorów. W Bundeslidze rozegrał niemal 300 spotkań. Reprezentował barwy klubów takich jak:

• TSG 1899 Hoffenheim,
• Bayern Monachium,
• Borussia Dortmund.

Największe sukcesy święcił w Bayernie, z którym wygrał m.in. Ligę Mistrzów i kilka mistrzostw Niemiec. W reprezentacji Niemiec zanotował 49 występów.

Borussia już wcześniej podjęła decyzję

Warto przypomnieć, że już kilka tygodni temu Borussia Dortmund poinformowała, iż nie przedłuży wygasającego kontraktu Sülego. Umowa obrońcy obowiązuje tylko do końca czerwca 2026 roku.

Wówczas wydawało się jednak, że piłkarz będzie kontynuował karierę w innym klubie. Tymczasem Niemiec zdecydował się całkowicie zakończyć zawodową grę.

Decyzja Sülego jest dużym zaskoczeniem, zwłaszcza że środkowy obrońca nadal mógłby znaleźć zatrudnienie w mocnych europejskich klubach lub w egzotycznym, dobrze płatnym kierunku na Bliskim Wschodzie. Sam zawodnik przyznał jednak, że zdrowie i życie rodzinne są dla niego ważniejsze niż dalsza gra pod presją kolejnych urazów.