Sunderland przystępował do spotkania w ramach 1/8 finału Pucharu Anglii jako bezwarunkowy faworyt, ponieważ mierzył się z trzecioligowym Port Vale. Ku zaskoczeniu wszystkich wygrała drużyna, która za moment może spaść na czwarty poziom rozgrywkowy.

Kolejna niespodzianka

Aktualna edycja Pucharu Anglii potrafiła nas już nieźle zaskoczyć. Zdecydowanie w pamięci najbardziej utkwiło kompletnie szokujące zwycięstwo Macclesfield z Crystal Palace. Reprezentant National League North, a więc szóstego poziomu rozgrywkowego, pokonał zeszłorocznego triumfatora i drużynę ze środka tabeli Premier League. Jednak jak się okazało, to nie ostatnia tak zaskakująca rywalizacja. W ramach 1/8 finału doszło bowiem do starcia na Vale Park, gdzie miejscowe Port Vale podejmowało Sunderland.

Oczywiście to reprezentant Premier League był zdecydowanym faworytem tego pojedynku, raczej nie trzeba wyjaśniać dlaczego. Szczególnie że to naprawdę udany sezon dla beniaminka angielskiej ekstraklasy. Z drugiej strony Port Vale aktualnie szoruje po dnie tabeli League One, a więc trzeciego poziomu rozgrywkowego w Anglii. Co mogło pójść nie tak? W przypadku niedzielnego popołudnia wielu kibiców mogło zadawać sobie podobne pytanie.

Jeden, kluczowy gol

Każde pucharowe rozgrywki rządzą się swoimi prawami, a ligowa forma może niejednokrotnie iść w zapomnienie. Dla takich klubów jak Port Vale pojedynki z przedstawicielami Premier League są motywacją samą w sobie. Z taką też myślą podopieczni Jona Brady'ego wyszli na tę rywalizację. Już w 28. minucie stadion gospodarzy wpadł w euforię. Po dość konkretnym zamieszaniu w polu karnym Sunderlandu, piłka trafiła do Bena Waine'a, a on zamienił to na gola głową.

Sunderland naturalnie gonił wynik i próbował odrobić straty, ale świetnie dysponowany był Joe Gauci. Obronił bardzo groźne strzały m.in. Nilsona Angulo czy też Chemsdine'a Talbiego. Wyższe posiadanie piłki, kreowanie sytuacji oraz strzały - nic nie przełożyło się na to, by Sunderland wyrównał stan rywalizacji. Ostatecznie zaskoczenie i sensacja stały się faktem. Czerwona latarnia League One wyeliminowała drużynę Premier League z Pucharu Anglii.