Hit ligi portugalskiej nie zawiódł pod względem emocji, choć na bramki trzeba było czekać do samej końcówki. FC Porto zremisowało 1:1 ze Sporting Lizbona, a spotkanie miało wyraźny polski akcent. Bardzo dobre zawody rozegrał Jan Bednarek, natomiast pechowo wieczór zakończył się dla Jakuba Kiwiora, który zszedł z boiska z powodu kontuzji.
Dwaj Polacy od pierwszej minuty
Od początku meczu na murawie pojawili się Jan Bednarek oraz Jakub Kiwior. Na ławce rezerwowych spotkanie rozpoczął Oskar Pietuszewski. Pierwsza połowa była jednak wyjątkowo uboga w ofensywne wydarzenia – przez ponad 45 minut kibice nie zobaczyli ani jednego celnego strzału.
Duża w tym zasługa dobrze funkcjonujących defensyw. Już w 17. minucie Bednarek popisał się świetną interwencją, przerywając groźną kontrę Sportingu i uprzedzając Luísa Suáreza. Grę na kilka minut przerwały także race odpalone przez kibiców gospodarzy, co dodatkowo wybiło zespoły z rytmu.
Kontuzja Kiwiora i pierwsze emocje
Po przerwie tempo nieco wzrosło. W 58. minucie padł pierwszy celny strzał – po uderzeniu Ivana Fresnedy piłka odbiła się jeszcze od Kiwiora i trafiła w ręce Diogo Costy. Chwilę później nadeszła zła wiadomość dla polskich kibiców.
🇵🇱 Jakub Kiwior w 63. minucie meczu FC Porto - Sporting CP opuścił boisko z powodu kontuzji. #PortuGOL pic.twitter.com/Bn9lBoTvER
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) February 9, 2026
Kiwior doznał urazu mięśnia dwugłowego uda i szybko stało się jasne, że nie będzie w stanie kontynuować gry. Obrońca opuścił boisko, a jego miejsce zajął doświadczony Thiago Silva. Kontuzja stopera Porto to bardzo niepokojąca informacja również dla selekcjonera reprezentacji Polski, bo już w marcu biało-czerwonych czekają mecze barażowe o awans na mistrzostwa świata.
Gole w końcówce i remis
W drugiej połowie trener Francesco Farioli sięgnął po rezerwowych i jeden z nich odegrał kluczową rolę. W 77. minucie Seko Fofana dał Porto prowadzenie, choć piłkarze Sportingu protestowali, domagając się odgwizdania faulu na Mortenie Hjulmandzie. VAR nie dopatrzył się jednak przewinienia.
Goście ruszyli do ataku. Najpierw Trincão minimalnie chybił, a w doliczonym czasie gry Varela ofiarnie zablokował strzał Hjulmanda. Chwilę później Sporting otrzymał rzut karny po zagraniu ręką Moury. Diogo Costa obronił pierwsze uderzenie Luísa Suáreza, ale przy dobitce był już bez szans.
Porto liderem, niepokój o reprezentanta Polski
Spotkanie zakończyło się remisem 1:1. FC Porto utrzymało pozycję lidera ligi portugalskiej i nadal ma cztery punkty przewagi nad Sportingiem. Najważniejszym tematem po meczu pozostaje jednak stan zdrowia Jakuba Kiwiora. Skala urazu okaże się kluczowa zarówno dla jego klubu, jak i dla reprezentacji Polski przed nadchodzącymi barażami.
