Legia Warszawa gra z Koroną Kielce – jest to debiut Marka Papszuna w roli trenera warszawskiego klubu w oficjalnym meczu. Do przerwy prowadzą goście, a antybohaterem Legii został nie kto inny jak Mileta Rajović. Wyznaczenie takiego piłkarza do jedenastki nie było najlepszym pomysłem.

Wspaniały powrót Stępińskiego

Jedynego gola w pierwszej połowie meczu Legia Warszawa – Korona Kielce strzelił Mariusz Stępiński, który po wieloletnich zagranicznych wojażach, powrócił do Ekstraklasy. Jak widać – powrót jest udany, bo zawodnik już w pierwszym meczu wpisał się na listę strzelców. Gol Stępińskiego wyglądał tak:

Rajović zmarnował karnego… i dobitkę!

Najbardziej krytykowanym piłkarzem Legii w rundzie jesiennej był bez wątpienia nieskuteczny Mileta Rajović. Napastnik warszawskiego klubu ośmieszał się raz za razem. Miał bardzo negatywny wpływ na wyniki Legii. Nie popisał się również w niedzielnym meczu. Po faulu Xaviera Dziekońskiego na Arkadiuszu Recy, sędzia Patryk Gryckiewicz bez wahania podyktował rzut karny.

Do piłki podszedł Rajović. Uderzył beznadziejnie. Jego intencje wyczuł Dziekoński. Dobitka Rajovicia również trafiła w bramkarza Korony. Mało tego, golkiper wyekspediował piłkę na rzut rożny, po którym to główkował Artur Jędrzejczyk – znów na posterunku był Dziekoński, który zrehabilitował się za niefrasobliwą interwencję przy szarży Recy.

Mecz trwa – czy w drugiej połowie Legia wygra czy na dobre umości się w strefie spadkowej? Aktualna tabela Ekstraklasy wygląda nieciekawie dla fanów z Warszawy.