Everton pokonał w ostatnim meczu Premier League Manchester United 1:0, ale w cieniu sensacyjnego zwycięstwa znalazła się niezwykle kuriozalna sytuacja z udziałem Idrissy Gueye. Senegalczyk został wyrzucony z boiska za… uderzenie własnego kolegi z drużyny Michaela Keane’a. Dzień później piłkarz postanowił odnieść się do incydentu.

Kuriozalna czerwona kartka Gueye

Najgłośniejszym momentem spotkania na Old Trafford (0:1) była sytuacja z 13. minuty. Po nieporozumieniu w defensywie między Gueye a Keane’em, Bruno Fernandes znalazł się w świetnej pozycji i o mało nie pokonał Jordana Pickforda. Brak komunikacji wyprowadził Senegalczyka z równowagi do tego stopnia, że uderzył Keane’a w twarz z tzw. liścia. Arbiter natychmiast pokazał mu czerwoną kartkę — bez wahania i bez konsultacji z VAR. Wszystko dobrze widział.

To jeden z bardziej nietypowych i kompromitujących przypadków ostatnich lat w Premier League. Everton został osłabiony już na początku meczu w sposób absolutnie niepotrzebny.

Publiczne przeprosiny

Dzień później Idrissa Gueye zamieścił oświadczenie w mediach społecznościowych, w którym przyznał się do winy i wyraził skruchę.

- Chcę przeprosić Michaela Keane’a. Biorę pełną odpowiedzialność za swoje zachowanie. Przepraszam kolegów z drużyny, sztab, klub i kibiców. To, co się wydarzyło, nie odzwierciedla tego, kim jestem ani wartości, które reprezentuję. Emocje mogą czasem wymknąć się spod kontroli, ale to nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Dopilnuję, aby taka sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła – napisał 36-latek.

Choć „The Toffees” musieli niemal cały mecz grać w dziesiątkę, zdołali niespodziewanie ograć Manchester United 1:0. Dzięki zdobytym trzem punktom awansowali na 11. miejsce w tabeli Premier League. Z powodu zawieszenia Idrissa Gueye nie będzie dostępny dla Davida Moyesa w najbliższym spotkaniu z Newcastle United. Komisja zajmuje się jego przypadkiem i może to być znacznie dłuższe zawieszenie.