Przemysław Płacheta na moment zniknął z radarów polskich kibiców, ale właśnie w efektowny sposób przypomniał o swoim istnieniu. W starciu Oxford United z Ipswich Town 27-latek nie tylko zdobył zwycięską bramkę, ale został także wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.

Płacheta znów błyszczy

Polski skrzydłowy w ostatnich miesiącach funkcjonował nieco na marginesie zainteresowania, lecz piątkowy występ był idealną okazją, by ponownie zwrócić na siebie uwagę. Płacheta pojawił się na murawie dopiero w 62. minucie przy wyniku 1:1, jednak niecałe pół godziny gry w zupełności mu wystarczyło, by odmienić losy spotkania. Już kwadrans później dopadł do piłki po świetnym podaniu Briana De Keersmaeckera i pewnie zakończył kontratak, dając Oxfordowi sensacyjne zwycięstwo. Tytuł gracza w meczu w pełni zasłużony!

To triumf wyjątkowo cenny, bo Oxford United plasuje się dopiero na 19. pozycji w tabeli Championship i realnie walczy o utrzymanie. Tymczasem Ipswich Town, pokonany rywal, zajmuje piąte miejsce i liczy na szybki powrót do Premier League. Tym bardziej imponujące jest to, że bohaterem spotkania został piłkarz, który wcześniej miał problemy z regularną grą.

Sezon w liczbach i przyszłość w klubie

Dorobek Płachety w trwającej kampanii to trzy gole i jedna asysta w 16 występach, podczas których uzbierał łącznie 752 minuty. Wkrótce może rozstrzygnąć się także kwestia jego przyszłości — umowa Polaka obowiązuje do 30 czerwca 2026 roku, co sprawia, że klub może niebawem podjąć decyzję dotyczącą ewentualnego przedłużenia kontraktu lub sprzedaży.

Całe spotkanie z Ipswich Town pokazało jednak jedno: Przemysław Płacheta, gdy tylko ma przestrzeń i zdrowie, potrafi zrobić różnicę. I tym razem zrobił ją w najbardziej spektakularny sposób.