Niesamowicie zacięty ćwierćfinał rozstrzygnął nam pierwszego półfinalistę, a więc czas poznać kolejnego. Po kilku latach do oktagonu FAME MMA wrócił Don Kasjo, który chce udowodnić, że dalej jest przysłowiowym królem. Na pierwszy ogień wystawiony został Robert Karaś, emanujący ogromnym spokojem i pewnością siebie.

Karaś zaskoczył

Od razu w oczy rzucała się różnica w warunkach fizycznych na korzyść Don Kasjo, który również posiada zdecydowanie większe umiejętności. Triatlonista pomimo lepszej kondycji był non stop spychany do defensywy. Były włodarz Prime MMA kontrolował ten pojedynek, chociaż pod koniec pierwszej rundy Karasiowi udało się ustrzelić swojego rywala.

Druga runda to już pełna dominacja Don Kasjo i w końcu doczekaliśmy się pierwszego knockdownu w tym pojedynku. Robert Karaś kilkukrotnie sygnalizował, że jego rywal uderzył go w tył głowy i z tego powodu sędziowie słusznie odjęli Życińskiemu punkt.

Doczekaliśmy się werdyktu, który był dosyć zaskakujący. Sędziowie zarządzili dogrywkę, a więc znowu to odjęty punkt zdecydował o dodatkowej rundzie, po której usłyszeliśmy werdykt. Don Kasjo wygrywa przez niejednogłośną decyzję sędziów i melduje się w półfinale turnieju, gdzie zmierzy się z Josefem Bratanem.