Po usłyszeniu zarzutów przez Stuu w sieci jest głośno o Pandora Gate, więc live'y prowadzone przez Wardęgę są oglądane z wielką uwagą przez osoby tym zainteresowane. W trakcie jednego z nich doszło do bardzo ciekawe sytuacji.

Seria niefortunnych zdarzeń

W trakcie prowadzenia przez Sylwestra streama doszło do wielu ciekawych sytuacji. Mężczyzna między innymi opowiedział o nowym oskarżonym w Pandora Gate. Ponadto rozmawiał on również z chatbotem, który w trakcie transmisji zleakował jego numer telefonu.

Chatbot AI to opcja, która jest dostępna w Inpoście. Oczywiście bardzo zdenerwowało to Wardęgę. Zaczął on więc wypominać sztucznej inteligencji, że już kilkukrotnie wspomniała o jego danych, których od samego początku rozmowy prosił, żeby nie podawać.

Rozmowa była raczej żartobliwa, zwłaszcza że Sylwek kłócił się z chatbotem. Podanie jego numeru publiczności miało jednak pewne konsekwencje. Umożliwiło skontaktowanie się z youtuberem i zrobiła to również pewna osoba.

Kolejna oFiara Pandora Gate?

Wyciek numeru telefonu zawsze niesie za sobą pewne konsekwencje. Są to głupie żarty, głuche telefony, czy też SMS-y o dziwnej treści. Po wycieku numeru telefonu Wardęgi napisała do niego jednak "ofiara Pandora Gate", chociaż nie ma pewności, czy to rzeczywiście ona.

W ogóle zacząłem dostawać teraz jakieś screeny od jakiejś dziewczyny w związku niby z tymi rzeczami. Po tym, jak zleakowałem przez przypadek numer, nie? I nie wiem, że niby chciała się dawno skontaktować. Wysyła screeny. (...)  Jeżeli masz jakieś screeny, bo widzę, o co chodzi, idź, proszę sama na prokuraturę. Ja dużo - jakby już sama widzisz, w jakim jestem stanie, nie? Że mnie ogrywa ChatGPT.

Wypowiedź jasno wskazała, że sam Sylwek nie do końca wierzył, czy rzeczywiście pisząca do niego dziewczyna ma szczere zamiary. Nic dziwnego, że skierował ją do służb, zamiast sam się tą sprawą zajmować.

Przyznał jednak, że on z Konopskym poruszali temat tego konkretnego oprawcy podczas przesłuchań i prokuratura obiecała, że się tym zajmie. Nie ma jednak pewności, czy rzeczywiście tak się stało. Finalnie poprosił o przesłanie dowodów na jego konto na Instagramie.