Widzew Łódź znalazł się w niezwykle trudnej sytuacji kadrowej. Dwóch zawodników, na których wydano łącznie prawie 10 milionów euro, utknęło w Afryce i nie może wrócić do klubu, co w kluczowej fazie sezonu wygląda jak poważny problem organizacyjny.

Bukari uziemiony przez formalności wizowe

Najgłośniejszy przypadek dotyczy Osmana Bukariego. Skrzydłowy musiał opuścić Polskę i udać się do Nigerii, aby załatwić sprawy wizowe w polskiej ambasadzie.

Powód jest prozaiczny – w Ghanie nie ma polskiej placówki dyplomatycznej, dlatego najbliższą opcją była właśnie Nigeria. Problem w tym, że cała procedura trwa jednak dość długo.

W praktyce oznacza to, że Bukari zniknął z treningów Widzewa na ponad dwa tygodnie. Wszystko przez fakt, że jego wcześniejsza wiza krótkoterminowa wygasła i konieczne było ponowne przejście procedury.

Teoretycznie klub mógł uniknąć tej sytuacji – np. starając się od razu o wizę długoterminową lub załatwiając formalności wcześniej. W praktyce jednak transfer był realizowany w pośpiechu, a sprawy administracyjne odłożono na później. Efekty Widzew zbiera teraz. Wprawdzie Bukari jest póki co rozczarowaniem, ale nie zmienia to faktu, że łódzki klub skompromitował się organizacyjnie.

Kapuadi „zatrzymany” przez sukces reprezentacji

Jeszcze bardziej kuriozalnie wygląda sytuacja drugiego zawodnika. Steve Kapuadi nie wrócił do Łodzi po zgrupowaniu reprezentacji Demokratycznej Republiki Konga.

Powód? Oficjalne uroczystości państwowe.

Reprezentacja DR Konga po raz pierwszy od 1974 roku awansowała na mundial, co wywołało ogromną euforię w kraju. Piłkarze zostali zaproszeni na spotkanie z prezydentem Félixem Tshisekedim, a następnie uczestniczyli w paradzie i oficjalnych celebracjach.

Problem w tym, że zgrupowanie zostało przedłużone wbrew przepisom FIFA, które jasno określają, że zawodnicy powinni wrócić do klubów maksymalnie 48 godzin po meczu.

Widzew płaci za chaos

Dla Widzew Łódź sytuacja jest wyjątkowo trudna. Klub wydał duże pieniądze na transfery, a mimo to w kluczowym momencie sezonu nie może korzystać z dwóch ważnych zawodników.

Efekt? Osłabiona kadra i problemy sportowe, co było widać choćby w meczu z Rakowem Częstochowa. Widzew grał z przewagą jednego zawodnika przez ponad pół meczu i nie wygrał.

Według najnowszych informacji Steve Kapuadi ma wrócić do klubu na początku tygodnia i być dostępny na kolejny mecz ligowy. W przypadku Bukariego wszystko zależy od zakończenia procedur wizowych. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jego powrót również jest kwestią najbliższych dni, ale czy transferowy rekord Ekstraklasy w ogóle w tym sezonie wniesie cokolwiek do gry Widzewa? Tu można mieć wątpliwości.

Cała sytuacja odbija się szerokim echem i stawia Widzew w niekorzystnym świetle, zwłaszcza że Widzew nie może wygrzebać się ze strefy spadkowej w tabeli Ekstraklasy.