Po ostatnim meczu OGC Nice doszło do wydarzeń, które odbiły się szerokim echem we Francji, ale nie tylko. Jak donoszą lokalne media, piłkarze Nicei zostali zaatakowani przez grupę osób podających się za fanów klubu.

Seria porażek Nicei

Zespół z Nicei przeżywa wyjątkowo trudny okres. Zanotował sześć przegranych z rzędu – dwie w Lidze Europy oraz cztery kolejne w rozgrywkach Ligue 1. Taka fatalna passa sprawiła, że klub spadł na 10. miejsce w lidze, a w klasyfikacji europejskiej znajduje się... na samym końcu stawki, czyli 36. pozycji. Po przegranej 1:3 z Lorient atmosfera wokół klubu eksplodowała. W niedzielny wieczór, gdy autokar wracał do ośrodka treningowego, czekało tam około 400 wzburzonych kibiców. Ich zachowanie dalekie było od wsparcia.

Napaść kiboli na piłkarzy

Tłum otoczył autobus. Część osób przedostała się do środka, gdzie doszło do konfrontacji z piłkarzami. Z relacji wynika, że ucierpieli Terem Moffi i Jeremie Boga, a ciosy spadły również na jednego z pracowników klubu. Przemoc nie zakończyła się na pokładzie autokaru. RMC Sport podaje, że zawodników opluwano i wyzywano, a także uderzano! Policja prowadzi już dochodzenie, a obaj piłkarze złożyli formalne zeznania. Zostali póki co odsunięci od treningów z drużyną.

Trener Haise rozważa odejście

Sytuacja w Nicei zrobiła się na tyle poważna, że trener Franck Haise zastanawia się nad rezygnacją. Szkoleniowiec, który objął drużynę przed poprzednim sezonem i ma kontrakt obowiązujący do 2029 roku, jest głęboko dotknięty incydentem. Według źródeł z otoczenia klubu, atmosfera jest napięta, a piłkarze i członkowie sztabu mają obawy o własne bezpieczeństwo. Panuje poczucie chaosu i braku kontroli nad sytuacją.

W najbliższą niedzielę (7 grudnia) Nicea ma zmierzyć się z Angers. Nie wiadomo jednak, czy Franck Haise stanie wówczas przy linii bocznej, ponieważ decyzja o jego przyszłości wciąż wisi w powietrzu.