Marek Papszun poprowadził Legię Warszawa do kolejnego zwycięstwa i przedłużył serię spotkań bez porażki. W meczu z Zagłębiem Lubin kontrowersje wzbudziła liczba przerw, spowodowana problemami zdrowotnymi Otto Hindricha. Po meczu Leszek Ojrzyński zwrócił na to uwagę, a szkoleniowiec Legii już odpowiedział.
Przerwy z korzyścią dla sztabu
Zagłębie Lubin, które jest niespodzianką tego sezonu, przyjechało do stolicy, by zmierzyć się z Legią Warszawa. Trudno w tej rywalizacji było wskazać faworyta, zważając na mieszaną formę gospodarzy. Choć warto podkreślić, że Legia nie przegrała od 7 lutego, kiedy to zremisowała z Arką Gdynia po bramkach w ostatnich minutach. Spotkanie z Zagłębiem nie należało do kategorii tych "porywających".
W 29. minucie pierwszego i, jak się okazało, jedynego gola w tym meczu strzelił Rafał Adamki. Gra nie była porywająca, ale także niezbyt dynamiczna. W trakcie całej rywalizacji bramkarz gospodarzy aż trzykrotnie potrzebował pomocy medycznej, mimo że ostatecznie nie zszedł z boiska. Podczas tych przerw szkoleniowcy mogli swobodnie przekazywać informacje swoim zawodnikom. Leszek Ojrzyński zwrócił na takie zachowanie uwagę:
Bramkarz gospodarzy trzy razy był kontuzjowany. To są jawne przerwy dla sztabu. Powinniśmy to zmienić. Jedna okej, ale nie trzy. Czas leci, a potem jest doliczonych sześć minut. Takie rzeczy dają do myślenia po tym meczu, żeby pewne rzeczy skorygować.
Leszek Ojrzyński: Bramkarz Legii trzy razy był kontuzjowany. Były to jawne przerwy dla sztabu szkoleniowego. Często akurat jak atakowaliśmy. Potem był czas doliczony, ale tylko sześć minut.
Proponuję to zmienić. Jest to dozwolone, ale jesteśmy jedyną ligą w Europie, gdzie można… pic.twitter.com/j128sar7Es
— Wojciech Piela (@WPiela96) April 17, 2026
Marek Papszun odpowiedział
Trener Zagłębia wyraźnie podkreślił, że w tych przypadkach niekoniecznie chodziło o problemy zdrowotne, a właśnie o możliwość chwilowej rozmowy z drużyną. Zagrywka niczym przerwa na żądanie z innych dyscyplin sportowych. Marek Papszun nie pozostał dłużny i dość szybko skontrował słowa Leszka Ojrzyńskiego.
Wykorzystuję każdą przerwę. Jak ktoś ogląda te mecze, to czy to jest kontuzja bramkarza, czy kogoś innego, czy padają bramki, to często zawodnicy przybiegają do ławki. Tak zarządzamy meczem. Wykorzystujemy każdy moment na to, żeby dać zespołowi jakieś wskazówki. Jeżeli przepisy zostaną zmienione, to będziemy się do nich stosować [...]. Dla mnie nie ma żadnego problemu. Poradzimy sobie w inny sposób z przygotowaniem.
Legia Warszawa pnie się w tabeli PKO BP Ekstraklasy od momentu, kiedy Marek Papszun przejął stery w klubie. Mimo widma spadku, nagle stołeczny klub traci jedynie dwa oczka do 8. Motoru Lublin, czy siedem punktów do właśnie Zagłębia Lubin. To jedynie potwierdza, jak bardzo wyrównany jest aktualny sezon polskiej ekstraklasy.
