Kibice w Anglii śpiewają często trenerowi drużyny przeciwnej: „You will be sacked in the morning”. Tymczasem w jednym z klubów doszło właśnie do zwolnienia w środku nocy. Władze Nottingham Forest podjęły radykalną decyzję. Sean Dyche przestał pełnić funkcję menedżera ze skutkiem natychmiastowym. Anglik pracował na City Ground zaledwie cztery miesiące, a jego misja zakończyła się w środku sezonu Premier League. Komunikat pojawił się w internecie przed 2:00 w nocy czasu polskiego. To kolejny rozdział burzliwego roku w klubie, który wciąż walczy o utrzymanie w elicie.

Słabe wyniki i presja właściciela

Cierpliwość właściciela, Evangelosa Marinakisa, miała się wyczerpać po bezbramkowym remisie z Wolverhampton. Spotkanie rozegrane 12 lutego tylko podkreśliło problemy drużyny – brak skuteczności, brak energii i coraz większą nerwowość.

Forest znajduje się tuż nad strefą spadkową w tabeli Premier League, mając minimalną przewagę nad zespołami pod kreską. W kluczowym momencie sezonu zarząd uznał, że potrzebny jest wstrząs. Według medialnych doniesień Marinakis po meczu odbył pilne rozmowy z zawodnikami, a decyzja zapadła jeszcze tej samej nocy.

Sam Dyche wcześniej przyznawał, że jego przyszłość zależy wyłącznie od właściciela.

Jeśli klub chce zmiany, to jego prawo – mówił szkoleniowiec po jednym z ostatnich spotkań.

Chaos na ławce trenerskiej

Zwolnienie Dyche’a oznacza, że Forest dokonało już trzeciej zmiany menedżera w tym sezonie. Rozgrywki rozpoczynał Nuno Espirito Santo, później na krótko stery przejął Ange Postecoglou, a w październiku zatrudniono Dyche’a.

Taka rotacja to sygnał poważnej niestabilności. Klub stał się pierwszym zespołem Premier League od sezonu 2012/13, który trzykrotnie zmieniał trenera w trakcie jednej kampanii.

W tle pojawiały się także informacje o napięciach w szatni i wątpliwościach zawodników co do metod pracy szkoleniowca.

Kto następny? Czas ucieka

Forest nie może pozwolić sobie na długie poszukiwania. Przed drużyną decydująca faza sezonu ligowego oraz wyzwania w europejskich pucharach. Nowy trener ma jedno zadanie – ustabilizować sytuację i wyprowadzić zespół z zagrożenia spadkiem.

Nazwisko następcy nie zostało jeszcze ogłoszone, ale jedno jest pewne – na City Ground trwa wyścig z czasem. To zresztą kolejna zmiana trenera w lidze, bo nie dalej jak wczoraj to samo ogłosił Tottenham, znajdujący się oczko wyżej w tabeli.