W ostatnim spotkaniu tego roku Arsenal efektownie pokonał na własnym stadionie Aston Villę 4:1. Emocji nie brakowało nie tylko na murawie Emirates Stadium, ale również tuż po ostatnim gwizdku sędziego. Doszło do napięć i prowokacji po obu stronach.

Arsenal rozbił Aston Villę

Ciekawie zapowiadało się hitowe starcie 19. kolejki Premier League. Lider tabeli, czyli Arsenal podejmował zespół z czołowej trójki tabeli, który mógł pochwalić się serią 11 kolejnych zwycięstw. Pierwsza połowa nie przyniosła wielu emocji, ale po przerwie gospodarze pokazali pełnię swoich możliwości.

W 48. minucie wynik otworzył Gabriel Magalhaes, ponownie wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego. Chwilę później było już 2:0 – Martin Odegaard odebrał piłkę na połowie rywali, zagrał do Martina Zubimendiego, a ten pewnie pokonał Emiliano Martineza. Trzecią bramkę zdobył Leandro Trossard, precyzyjnie uderzając przy słupku, a w 78. minucie niemal z tego samego miejsca wynik ustalił Gabriel Jesus. W samej końcówce honorowego gola dla gości strzelił Ollie Watkins.

Wygrana pozwoliła zespołowi Mikela Artety odskoczyć od Manchesteru City na pięć punktów w tabeli Premier League. Drużyna Pepa Guardioli swoje spotkanie rozegra w Nowy Rok. Aston Villa wciąż utrzymuje bezpieczną przewagę nad czwartym Liverpoolem, który traci do niej siedem punktów, choć ten ma jeszcze zaległy mecz z Leeds United.

Pomeczowe napięcia

Po końcowym gwizdku emocje nie opadły. Unai Emery natychmiast udał się do szatni, nie podając ręki Artecie. Szkoleniowiec Aston Villi po spotkaniu odniósł się do tej sytuacji.

- Czekałem na niego, ale był zajęty rozmową z asystentami. Zawsze najpierw witam się z trenerem rywali, a dopiero później schodzę do tunelu. Jeśli ktoś nie wyznaje tych samych zasad, nie będę czekał. Nic się jednak nie stało. Gratulacje dla Arsenalu. Po prostu było zimno – wyjaśnił Emery.

O komentarz poproszony został również Arteta: - Widzieliście to, ale wszystko jest w porządku. To część futbolu i nie mam z tym żadnego problemu – odpowiedział krótko Hiszpan.

To nie był jednak koniec pomeczowych emocji. Schodzący do tunelu Emiliano Martínez został wygwizdany i obrażany przez kibiców. Argentyńczyk próbował odpowiedzieć na zaczepki, lecz ostatecznie został odprowadzony do szatni przez członka sztabu Aston Villi.