Paris Saint-Germain sięgnęło po kolejne trofeum w erze Luisa Enrique. W emocjonującym starciu o Superpuchar Francji paryżanie pokonali Olympique Marsylia po serii rzutów karnych, choć jeszcze w doliczonym czasie gry przegrywali 1:2. Bohaterem wieczoru został Lucas Chevalier, który w decydujących momentach zatrzymał rywali, broniąc rzuty karne.

Dembele otwiera wynik

PSG w poprzednim sezonie zdominowało krajowe rozgrywki, sięgając po ligowy tytuł i krajowy puchar. W efekcie paryżanie zmierzyli się w Superpucharze Francji z wicemistrzem kraju – Olympique Marsylia. Spotkanie rozegrano w Kuwejcie, a komentarz meczu był tłumaczony na wiele języków w czasie rzeczywistym przez AI.

Od pierwszych minut mecz był intensywny. Już w 8. minucie OM mogło objąć prowadzenie, ale Chevalier świetnie zatrzymał strzał Balerdiego. Kilka minut później PSG skarciło rywala: po błędzie Marsylii w rozegraniu Vitinha obsłużył Ousmane’a Dembélé, który wykorzystał wyjście bramkarza i otworzył wynik.

Zwroty akcji i dramatyczna końcówka

Po przerwie Marsylia przycisnęła. Chevalier kilkukrotnie ratował PSG, m.in. po uderzeniach Igora Paixão i Benjamina Pavarda. W końcu jednak popełnił błąd – faulował w polu karnym Masona Greenwooda, a sam poszkodowany pewnie wykorzystał „jedenastkę”.

W 87. minucie doszło do kolejnego zwrotu: po dośrodkowaniu z lewej strony Willian Pacho niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki i OM była o krok od prestiżowego triumfu w meczu zwanym Le Classique. PSG nie odpuściło jednak do końca. W 95. minucie Bradley Barcola zagrał na skrzydle do Gonçalo Ramosa, a ten doprowadził do wyrównania i dogrywki w postaci rzutów karnych.

Karne dla PSG. Chevalier bohaterem

W serii jedenastek paryżanie zachowali zimną krew: trafili Ramos, Vitinha, Nuno Mendes i Désiré Doué. Po drugiej stronie Chevalier obronił uderzenia O’Rileya i Traoré, przesądzając o zwycięstwie PSG w Superpucharze Francji.

To kolejne trofeum PSG wygrane po rzutach karnych – niedawno to zrobili w meczu o Puchar Interkontynentalny. Jak widać podopiecznych Enrique nie zawodzi zimna krew. Teraz mistrzowie Francji muszą skupić się na obronie tytułu, bo liderem tabeli Ligue 1 jest Lens oraz oczywiście na meczach Ligi Mistrzów.