Sytuacja Legii Warszawa w aktualnym sezonie jest po prostu bardzo słaba. Być może lekarstwem na to będzie wracający do zdrowia Jean-Pierre Nsame. Jak przekazała klinika, gdzie zawodnik był leczony, proces rehabilitacji przebiegł pomyślnie.

Nsame blisko powrotu

Bez wątpienia aktualny sezon Legii Warszawa jest po prostu bardzo przeciętny, a można użyć sformułowania - fatalny. W tym momencie realnie drużyna Marka Papszuna walczy o utrzymanie, ponieważ znajduje się na przedostatnim miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy z dorobkiem 19 punktów - tyle samo ma ostatnia ekipa z Niecieczy. Mecz z Koroną Kielce pokazał, ile pracy czeka nowego szkoleniowca, a także że pozycja napastnika to newralgiczny punkt tej drużyny.

Marka Papszuna na pewno ucieszy informacja, którą podała "Mirai Clinic" z Otwocka. Jak się dowiadujemy z oświadczenia, Jean-Pierre Nsame przeszedł pomyślnie proces leczenia. Okres rehabilitacji przebiegał bardzo sprawnie, ponieważ w przypadku takich urazów, zwykle trwa to znacznie dłużej.

Z dumą dzielimy się historią skutecznego powrotu do sportu na najwyższym poziomie. Wraz z końcem stycznia zakończyliśmy proces leczenia i rehabilitacji Jean Pierre Nsame, zawodnika klubu piłkarskiego Legia Warszawa. We wrześniu piłkarz doznał poważnej kontuzji - zerwania ścięgna Achillesa. Zabieg operacyjny przeprowadził Michał Drwięga, lekarz ortopeda, ordynator naszej kliniki. Proces fizjoterapii był prowadzony przez Bartłomieja Jaroszewskiego, koordynatora działu fizjoterapii w Otwocku.

Świetny na starcie

Jean-Pierre Nsame prezentował bardzo dobrą formę na samym początku sezonu. Strzelił sześć goli w dwunastu rozegranych spotkaniach. Szczególnie dobrze radził sobie w ramach kwalifikacji do europejskich pucharów. W Ekstraklasie zanotował tylko jedno trafienie, ale ogólna dyspozycja pozwalała myśleć, że w trakcie sezonu będzie bardzo istotnym punktem drużyny. Niestety wszystko przerwała bardzo poważna kontuzja. 31 sierpnia przeciwko Cracovii zagrał swoje ostatnie spotkanie.

Zerwał ścięgno achillesa, a więc to jedna z najpoważniejszych kontuzji dla każdego sportowca. Tym bardziej fanów Legii może cieszyć, że piłkarz swoją determinacją i współpracą z kliniką praktycznie pięć miesięcy po tak poważnym urazie jest gotowy wrócić do gry. Marek Papszun może być zadowolony, ponieważ jak do tej pory Mileta Rajović nie spełnia swoich oczekiwań. W dodatku w ostatnim meczu zmarnował jedenastkę.