W ostatnim czasie opisywaliśmy, że Wardęga ogłosił skazanie byłego chłopaka Martirenti - Michała G. Mężczyzna do tej pory nie zabierał głosu w sprawie, jednak postanowił to zmienić i szczerze poruszyć temat swoich dalszych kroków w tej sprawie.

Michał G. zdradza, dlaczego milczał

Odkąd w sieci zagrzmiało po nagłośnieniu wyroku wobec Michała G. internauci, oczekiwali na odpowiedź ze strony samego skazanego. Mężczyzna postanowił na InstaStory opublikować swoje oświadczenie w tej sprawie. Zdradził, dlaczego nie wypowiadał się na ten temat.

Jak przyznał, nigdy nie ukrywał, że w jego sprawie toczy się postępowanie karne. Wspomniał, że nie komentował sprawy ze względu na przepisy prawne oraz szacunek do stron procesu. W dalszej części wypowiedzi zaznaczył:

Reagowałem jedynie na oczywiste kłamstwa rozpowszechniane przez osoby trzecie, czego efektem były sprawy sądowe, w których walczyłem o swoje dobre imię. 29 kwietnia (nie wczoraj) zapadł wyrok, który jest dla mnie niekorzystny.

Okazuje się, że choć sprawa została nagłośniona przedwczoraj, to wyrok zapadł niemal miesiąc temu - 29 kwietnia. To jednak nie koniec.

Michał G. zdradza, dlaczego milczał
michalgala_official/Instagram

 

Skazany złoży apelację

Jak zaznaczyliśmy, opisując tę sprawę, Michał G. został skazany nieprawomocnie i sam podkreślił, że jego obrońca złoży w ustawowym terminie apelację. Przyznał także, że do momentu rozpatrzenia apelacji nie zamierza komentować sprawy, ponieważ jego wyjaśnienia będą kierowane wyłącznie do sądu.

Oczywiście zaistniałą sytuację skomentowali internauci:

Jak trzeba być ograniczonym umysłowo, by uważać, że zawiasy i mała kara finansowa to jest "niekorzystny wyrok" za g**łt i rozprzestrzenianie nagrania z niego? 10 razy taki wyrok powinien dostać.

 

I tak jest już skończony

 

Sąd go potraktował łaskawie, chociaż to jak będzie jechany za to, co zrobił myślę już z nim zostanie do końca