Jak już wiadomo, z opublikowanego zwiastuna Marconia, mężczyzna wraca do walk po ponad półrocznej przerwie. Przyznał jednak, że nie będzie walczył dla Polski (i w Polsce chyba również), a dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Teraz czeka go starcie w czeskiej federacji.

Natan Marcoń w walce na Clash MMA 17

Kraken niedawno ogłosił swój wielki powrót i rzeczywiście już niedługo zobaczymy go w walce. Nie będzie to jednak wyczekiwany pojedynek z Pudzianem, na który według Marconia FAME MMA po prostu nie ma pieniędzy. Clash MMA przygotowało jednak naprawdę ciekawe starcie.

Okazuje się, że Kraken stoczy pojedynek 1 vs 2. Jego rywalami będą Lukáš Bartoš oraz Milan Hoffinger. Panowie nie są jednak niesamowicie doświadczonymi w wygrywaniu rywalami. Pierwszy z nich ma na koncie 6 przegranych starć i 2 wygrane, a drugi stoczył jeden pojedynek, który przegrał.

Natan miał już okazję walczyć w tej federacji i obydwa stoczone starcie zwyciężył. Jak będzie tym razem? Trudno to przewidzieć po takiej przerwie od starć.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez CLASH MMA (@clashmmacom)

Dymy na konferencji

Nie da się ukryć, że niedawno ogłoszona ustawa o patostreamingu mocno wiąże ręce polskim federacjom freakowym. W Czechach ten dokument jednak nie obowiązuje, a to oznacza, że Natan mógł pokazać się widzom od jak najbardziej kontrowersyjnej strony. Tak też zrobił.

W trakcie konferencji dotyczącej Clash MMA 17 postanowił w ostrych słowach zwyzywać jednego ze swoich rywali. Wdał się oczywiście także w bójkę podczas Face to Face, a także zdecydował się na wyrzucenie z siebie masy rasistowskich komentarzy, gdyż jeden z jego rywali jest pochodzenia Romskiego.

Być może więc obawy Boxdela o dopuszczenie Krakena do walki na FAME MMA były słuszne, gdyż jego postępowanie zdecydowanie łamie prawa zawarte we wspomnianej ustawie. Sam Marcoń deklaruje, że do Polski już nie wróci. Czas jednak zweryfikuje ten statement.