Maciej Makuszewski przez lata był rozpoznawalną postacią Ekstraklasy. W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą 36-latek wrócił pamięcią do tamtego etapu kariery, nie ukrywając rozczarowania i kierując gorzkie słowa pod adresem jednego z klubów.

Maciej Makuszewski uderzył w były klub

Makuszewski grał w następujących klubach: Jagiellonia Białystok, Lechia Gdańsk oraz Lech Poznań. W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą wrócił myślami do tamtego okresu kariery, ze szczególnym naciskiem na grę w zespole "Kolejorza". Jak się okazuje, były reprezentant Polski do dziś odczuwa duży żal związany z tym, jak potoczył się jego pobyt w tym klubie.

Przyznał, że gdyby nie postawa kierownictwa Lecha, do odejścia mogłoby dojść już wcześniej:

- Największy żal czułem do trenera Żurawia. Latem miałem ofertę z Jagiellonii, a on mnie zatrzymał. Powiedział w swoim gabinecie: nigdzie nie odchodź, ty i Jevtić jesteście do odbudowania. Odbuduję was i będziecie grali – wspomina Makuszewski.

- Dwa razy rozmawiałem po pół godziny z prezesem Klimczakiem, głównie on mówił, że mnie nie nigdzie nie puści, bo jak można puścić za darmo reprezentanta Polski. Ja mówię: „Prezesie, ale ja nie będę grał. Po co mam tutaj zostać? Są młodzi chłopacy, Kamil Jóźwiak, Kuba Kamiński, Michał Skóraś”. A on na to „Nie, zostań do końca umowy, trener Żuraw cię odbuduje" – stwierdził były gracz Lecha.

Ostatecznie Maciej Makuszewski pozostał w Lechu, na czym, jego zdaniem, nie wyszedł dobrze:

- Tak się skończyło, że we wrześniu chciałem odejść, pod koniec miałem Wisłę Płock i Piasta Gliwice, ale uznałem, że nie odejdę ostatniego dnia i poczekam do zimy. A z Jagiellonii miałem wcześniej trzyletnią umowę na stole, rozmawiałem z prezesem Kuleszą, trener Mamrot mnie chciał. Byłoby idealnie. Wróciłbym do chaty, dobry wiek, bo dobijałem do trzydziestki, czułem, że mam coś do udowodnienia. A tak pół roku poszło na marne. Byłem zły. Ważniejszy był biznes klubu, bo gdyby jeden, drugi, trzeci młody nie zagrał dobrze, to mamy alternatywę, damy „Makiego” i on będzie grał – uważa.

W sezonie 2019/2020, przed lutowym odejściem do Jagiellonii, Makuszewski rozegrał łącznie siedem spotkań w barwach Lech Poznań, w większości pojawiając się na boisku z ławki rezerwowych. Jak podkreśla, jego pretensje nie dotyczyły ograniczonego czasu gry, lecz sposobu, w jaki władze klubu podeszły do kwestii jego transferu. Największe rozgoryczenie wzbudziło u niego zachowanie ówczesnego dyrektora sportowego „Kolejorza”, Tomasza Rząsy.

- Mam też żal, że tak mnie potraktowali w Lechu, bo byłem pierwszym reprezentantem od jakiegoś czasu, a jak poprosiłem o rozwiązanie kontraktu… Nic za to nie chciałem, chciałem tylko żebyśmy rozwiązali umowę po sezonie czy dogadali się na niewielkie pieniądze, nawet od siebie bym zapłacił, gdyby Jagiellonia nie chciała. Potem przez trzy miesiące przychodził dyrektor sportowy, podawał mi rękę i uśmiechnięty pytał: „Masz jakiś klub?”. Jak może dyrektor mówić coś takiego do byłego reprezentanta Polski, który jeszcze rok wcześniej jeździł na kadrę? – dziwi się Maciej Makuszewski.

Maciej Makuszewski spędził łącznie w Lechu Poznań cztery lata. Jego bilans to 110 meczów, dziewięć bramek i 26 asyst. W sezonie 2016/17 sięgnął po Superpuchar Polski.