W ostatnim ligowym pojedynku Liverpool, nie bez problemów, pokonał Sunderland w wyjazdowym starciu. Jednak mimo trzech punktów, większość kibiców mogła zmartwić się stanem zdrowia Wataru Endo, który został zniesiony na noszach.

Liverpool z kolejnym osłabieniem

W ostatniej kolejce Premier League, rozgrywanej w środku tygodnia, "The Reds" czekał trudny wyjazd. Mierzyli się bowiem z Sunderlandem, który do tego starcia nie przegrał na własnym stadionie i był jedynym takim zespołem w lidze. Po trudnej przeprawie Liverpool zgarnął jednak trzy punkty, dzięki bramce Virgila van Dijka. Skromne, ale jak ważne zwycięstwo, pozwoliło Liverpoolowi zmniejszyć stratę do czwartego w tabeli Premier League Manchesteru United.

Wszyscy jednak mają z tyłu głowy sytuację z drugiej połowy. W 69. minucie z boiska zniesiony na noszach został Wataru Endo, który doznał poważnie wyglądającej kontuzji. Zanotował bardzo ważną interwencję, po czym z dużym impetem spadł na kostkę. Warto też podkreślić, że warunki pogodowe nie sprzyjały, a murawa była mocno grząska. Mimo wszystko Japończyk podniósł się po chwili i próbował kontynuować grę, ale po chwili nie był w stanie. Padł na boisko i musiał zostać zniesiony na noszach.

To nie będzie krótka przerwa

Oczywiście, mimo wyniku, wielu czekało na więcej informacji na temat stanu zdrowia Japończyka. Arne Slot wypowiedział się na temat, jednak ograniczył się jedynie do kilku słów.

To uraz stopy [...]. Musi jeszcze przejść dodatkowe badania, ale to jest jasne i oczywiste, że nie będzie go z nami przez dłuższy okres.

Sytuacja kadrowa Liverpoolu jest bardzo słaba w tym momencie. Na prawej obronie nie ma na ten moment dostępnego Jeremiego Frimponga, lecz on może wrócić pod koniec miesiąca. Jednak w samej obronie, jak wiemy, nie ma także Giovanniego Leoniego, a także Conora Bradleya, którzy zmagają się z poważnymi urazami kolan. Wataru Endo z przymusu występował na prawej stronie defensywy, ale i on nie będzie teraz dostępny.