Liverpool doznał bardzo dotkliwej porażki na własnym stadionie w ramach kolejnej serii gier w Lidze Mistrzów. Niespodziewanie PSV Eindhoven było w stanie wygrać aż 4:1. Kibice nie zostawiają suchej nitki na "The Reds", a zagrożony zwolnieniem Arne Slot zdecydował się... szukać pozytywów?!

Liverpool i koncertowy blamaż

To nie była zwykła porażka, szczególnie patrząc na ostatnią formę "The Reds". Kibice oczekiwali rewanżu i odkupienia. W ostatnich dwóch ligowych pojedynkach Liverpool przegrał z Nottingham Forest, a także z Manchesterem City. Co więcej, w obu tych meczach stracił po trzy gole, a sam nie trafił ani razu. PSV świetnie rozpoczęło to spotkanie, wykorzystując fatalny, a wręcz komiczny błąd Virgila van Dijka.

Jego zagranie ręką w polu karnym można przyrównać do ataku w siatkówce, a potem jeszcze miał jakieś dziwne pretensje. W 8. minucie Ivan Perisić wykorzystał karnego i dał prowadzenie gościom. W tym przypadku Liverpool zareagował dobrze, już osiem minut później odrabiając straty. Po spotkaniu Arne Slot pochwalił właśnie ten zryw:

Po stracie pierwszej bramki zobaczyliśmy reakcję, której oczekiwałem, a nie jest to łatwe, ponieważ w weekend ponieśliśmy dużą porażkę. Postawa mentalna była taka, jakiej można było oczekiwać.

Po przerwie zobaczyliśmy jednak koncert ze strony gości. A może inaczej... sporą nieskuteczność gospodarzy, bo "The Reds" tworzyli okazję za okazją, lecz nic z tego nie wynikało. Za to w defensywie grali tragicznie. Jedną bramkę ofiarował sam Ibrahima Konate. Skończyło się na 1:4. Nie tak miał wyglądać ten wieczór z perspektywy fanów angielskiego klubu. Ich ostatnia forma jest wręcz katastrofalna. Arne Slot mierzy się z mocnym medialnym ostrzałem.

Decydujące chwile dla Holendra

Ostatni sezon "The Reds" dawał wszystkim jasny sygnał. Jurgen Klopp skutecznie wskazał swojego następcę, który wie, jak działa ta drużyna. Teraz, podczas drugiego sezonu powstaje pytanie, czy sukces nie był nie był jazdą na starych schematach niemieckiego szkoleniowca. Na ten moment, mimo świetnego początku i kilku późniejszych przebłysków, Liverpool wygląda bardzo przeciętnie. Wystarczy spojrzeć na tabelę Premier League - 12. miejsce z dorobkiem zaledwie 18 punktów, po 12 kolejkach. A przecież zrobił transfery na pół miliarda euro!

Angielskie media mówią wprost - następny tydzień może być decydujący w kontekście walki Slota o - nomen omen - slot na ławce. Nie będzie to łatwy tydzień, ponieważ od 30 listopada do 6 grudnia Liverpool rozegra trzy spotkania, a już 9 grudnia czeka go starcie z Interem Mediolan w Lidze Mistrzów. Na ten moment holenderski szkoleniowiec mówi wprost o wszystkich głosach z zewnątrz:

Nie martwię się. Skupiam się na innych sprawach niż martwienie się o posadę. Muszę wykonywać lepiej swoją pracę.