Leonardo Rocha został ściągnięty z wypożyczenia w trakcie przerwy między rundami, ale wszystko wskazywało na to, że Zagłębie Lubin wykupi napastnika. Zwłaszcza, że strzelił tam siedem goli i miał duży wpływ na tak korzystne dla klubu wyniki Ekstraklasy. Mimo że wszystko miało być już ugadane, a nawet gotowe były zdjęcia na prezentację, transfer upadł. Piłkarz poczuł się oszukany.

Rocha został oszukany?

W barwach Rakowa Częstochowa Leonardo Rocha nie mógł liczyć na zaufanie trenera Marka Papszuna, dlatego po niemałych perypetiach został wypożyczony do Zagłębia Lubin. Zdecydowanie odżył i pokazywał bardzo dobrą dyspozycję, strzelił siedem goli w 13 występach. Po zmianie szkoleniowca, Raków zdecydował się ściągnąć napastnika z wypożyczenia. Zagłębie, znajdujące się na 5. miejscu w tabeli Ekstraklasy, miało opcję wykupu, lecz musiało zapłacić 900 tysięcy euro.

Wszystko miało już być gotowe - ustalone warunki kontraktu, a nawet przygotowana sesja zdjęciowa na ogłoszenie transferu. Jednak ostatecznie w ostatnim momencie zrezygnowano z tej transakcji, przy której urosło sporo różnych wersji. Zawodnik udzielił wywiadu redakcji "TVP Sport", w którym jasno stwierdził, że to nie on był przyczyną niepowodzenia.

Nie podpisałem kontraktu z Zagłębiem Lubin, ponieważ nie zdecydowali się mnie wykupić. To jedyny powód. Mieli określony czas, aby zapłacić 900 tysięcy euro. Ostatniego dnia przed jego zakończeniem zdecydowali, że tego nie zrobią, ponieważ rada nadzorcza blokuje temat. Wszystko było ustalone z moim agentem. Ludzie, którzy mówią, że to ja robiłem problemy, kłamią. Mieliśmy ustalone warunki, nagle w klubie stwierdzono, że jest to dla nich za drogie [...] Był to dla mnie szok. Miałem pewne plany, moja rodzina bardzo chciała zostać w Lubinie, byliśmy tam szczęśliwi.

Agent nie gryzł się w język

Z drugiej strony dość szeroko z redakcją "Weszło" porozmawiał sam agent piłkarza - Noureddine Zaiour. Przedstawiciel 28-latka kilkukrotnie podkreślał, że to nie przez wygórowane wymagania z ich strony transfer upadł. Kilkukrotnie menadżer miał z piłkarzem iść na rękę klubowi, rezygnując z części pieniędzy.

Transfer upadł z powodu rady nadzorczej, która kontroluje każdą decyzję. Nagle, znikąd, stwierdzili, że kwota jest za duża. Dla mnie kwestia tej drobnej kwoty, której się zrzekliśmy, była po prostu wymówką, żeby przerzucić odpowiedzialność na kogoś innego. Nie było powodu, żeby rezygnować z transferu. Nadal chcieli go przeprowadzić, złożyli kolejne oferty. Ponownie poprosili nas, żeby pójść im na rękę, obniżyć wymagania względem wcześniejszych ustaleń. I ponownie się zgodziliśmy. Leonardo naprawdę chciał grać w Zagłębiu, ale znowu nie dopięli transferu.

Zaiour ma dość duży żal do Zagłębia, że nie potrafią przyznać się, iż nie było ich stać na wykup. Padło jednak też kilka słów w stronę Rakowa, który - zdaniem agenta - miał celowo ściągnąć Rochę z wypożyczenia, żeby po prostu zarobić.

W całej tej sytuacji najbardziej ucierpiał sam piłkarz, który złapał w końcu formę, będąc po nieudanym okresie w Częstochowie. Dosłownie z dnia na dzień musiał spakować się i zmienić hotel podczas przygotowań w Turcji, co tylko dodaje komizmu (ale i tragizmu) całej tej sprawie. Trudno się dziwić rozgoryczeniu Leonardo.