Stosunki między Realem Madryt a FC Barceloną od lat są napięte, a ostatnie wypowiedzi prezesów obu klubów tylko dolały oliwy do ognia. Florentino Perez ponownie wrócił do afery Negreiry, a Joan Laporta w mocnych słowach odpowiedział jego zarzutom.

Perez wraca do sprawy Negreiry

Podczas zgromadzenia socios Realu Madryt Florentino Perez nawiązał do afery Negreiry, która od miesięcy budzi ogromne emocje w Hiszpanii. Przypomniał, że Barcelona przez wiele lat opłacała byłego wiceprezesa kolegium sędziowskiego, Enriqueza Negreirę.

- To nie jest normalne, aby FC Barcelona płaciła wiceprezesowi sędziów. Osiem milionów w 17 lat. Niezależnie od powodów – to nienormalne. A ten okres pokrywa się z najlepszym czasem w historii klubu – podkreślał prezes Realu.

Choć sąd oddalił zarzuty korupcyjne wobec Barcelony, Perez otwarcie przyznaje, że nie jest przekonany do tego rozstrzygnięcia.

O co chodzi w sprawie Negreiry?

Co to w ogóle jest ta sprawa Negreiry? Przypomnijmy. Ten skandal wybuchł w przeddzień meczu FC Barcelony z Manchesterem United w Lidze Europy, a więc już ponad dwa i pół roku temu. Dziennikarze z Hiszpanii ujawnili, że w trakcie pełnienia swojej funkcji niejaki Jose Maria Negreira, który był wówczas wiceprzewodniczącym Komitetu Technicznego Sędziów, miał być opłacany przez "Barcę". Wyszło na jaw, że wysyłała przelewy przez ponad dwie dekady (od 2001 roku), a kwota wyniosła siedem milionów euro. Co w tym skandalicznego?

Otóż należąca do niego firma Dasnil 95 dostarczała klubowi informacje na temat hiszpańskich arbitrów. Chodzi o konkrety dotyczące profilu, żeby pomogło to Barcelonie uniknąć ewentualnych napomnień i wiedzieć, z kim mają do czynienia. Sprawa Negreiry co jakiś czas wraca w mediach, tak jak teraz za sprawą Florentino Pereza.

Laporta kontratakuje

Odpowiedź Joana Laporty pojawiła się dopiero po kilku dniach – ale była bardzo stanowcza. Prezydent Barcelony uznał słowa Pereza za dowód obsesji Realu na punkcie katalońskiego klubu.

- Jeśli na zgromadzeniu Realu mówi się o Barcelonie, to znaczy, że mają na naszym punkcie obsesję. Przeciągają sprawę Negreiry jak gumę do żucia, bo wiedzą, że nic w niej nie ma. Barcelona nigdy nie kupiła żadnego sędziego. Arbitrzy nam nie sprzyjali – zawsze sprzyjali Realowi – skomentował Laporta.

Dodał również, że Real od lat próbuje umniejszać sukcesy Barcelony z jej „złotej ery”.

- Nie podoba im się, że byliśmy punktem odniesienia dla świata w latach 2004–2015. Szukają usprawiedliwień, które prowadzą donikąd. Po prostu graliśmy najlepiej i zdobywaliśmy trofea – dodał.

Po tak ostrej wymianie zdań atmosfera przed kolejnym "El Clasico" jest wyjątkowo elektryczna. Do pojedynku może dojść już w styczniu – jeśli obie drużyny wygrają swoje półfinały Superpucharu Hiszpanii. Można być pewnym jednego: na boisku zrobi się równie gorąco, jak poza nim.