Hansi Flick może czuć spory niedosyt po przegranym dwumeczu w ramach półfinału Ligi Mistrzów z Atletico Madryt. Mimo wszystko nie planuje on rozstania z "Blaugraną", a jak przekazują katalońskie media, za moment dojdzie do przedłużenia kontraktu.
Flick stawia warunek
Hansi Flick pojawił się w FC Barcelonie w lipcu 2024 roku i od tamtego momentu kibice raczej nie mogą narzekać. Mimo iż nie drugi raz nie udało się zawojować Ligi Mistrzów, to raczej trudno sobie wyobrazić aktualnie tę drużynę bez niemieckiego szkoleniowca. Jego aktualna umowa z klubem obowiązuje do końca czerwca 2027 roku, jednak hiszpańskie media jasno mówią o chęci przedłużenia jej o kolejne 12 miesięcy.
Najnowsze doniesienia w tej sprawie przekazało Catalunya Radio podczas audycji „Tot Costa”. Według podawanych informacji agent 61-letniego trenera słownie dogadał się już z klubem na przedłużenie kontraktu do końca czerwca 2028 roku. Dlaczego nie ma zatem podpisu już teraz? To jest już zależne od samego Hansiego Flicka, który miał przekazać, że wszelkie formalności chciałby zostawić na koniec aktualnego sezonu.
❗️In the latest visit by Hansi Flick's agent, Barcelona reached a verbal agreement to renew his contract until 2028!
— @CatalunyaRadio pic.twitter.com/OWH9PuzwwP
— Barça Universal (@BarcaUniversal) April 16, 2026
Pozostało "tylko" mistrzostwo?
FC Barcelona w tym sezonie spisuje się znakomicie, ale głównie w rozgrywkach ligowych. Dzięki temu jest na szczycie tabeli La Liga i zbudowała już dziewięć punktów przewagi nad drugim Realem Madryt. Do końca sezonu nie pozostało wiele, a "Barca" jest na dobrej drodze, by obronić mistrzostwo Hiszpanii.
Jednocześnie przygoda Hansiego Flicka oraz jego zawodników w Lidze Mistrzów dobiegła końca. Mimo starań nie byli w stanie odrobić strat i to Atletico cieszyło się z awansu do półfinału Ligi Mistrzów. Podobny scenariusz oglądaliśmy w Pucharze Króla. Niemiecki szkoleniowiec poprowadził "Blaugranę" już w 110 spotkaniach, osiągając średnią na poziomie 2,35 punktów na mecz. Sięgnął już po mistrzostwo i puchar kraju, a do tego dołożył dwa superpuchary. Nic więc dziwnego, że klub nie wyobraża sobie przyszłości bez niego.
