Real Madryt może stanąć przed ogromnym wyzwaniem przed rewanżem z Benfica w fazie play-off Ligi Mistrzów. Choć „Królewscy” wygrali pierwszy mecz w Lizbonie 1:0 i są faworytem do awansu, według doniesień francuskich mediów w środę może zabraknąć ich największej gwiazdy – Kylian Mbappe. A to nie jedyne osłabienie Los Blancos.

Problemy z kolanem wracają

Jeszcze podczas przedmeczowej konferencji prasowej trener Alvaro Arbeloa uspokajał nastroje.

Od kilku tygodni odczuwa pewne dolegliwości, ale jest gotowy, żeby zagrać. Zdajemy sobie sprawę, że to gracz, który jednym zagraniem może nam wygrać mecz – mówił szkoleniowiec.

Kilka godzin później pojawiły się jednak mniej optymistyczne informacje. „L’Equipe” podało, że Mbappe przerwał trening z powodu bólu w lewym kolanie. To właśnie z tym urazem zmagał się już wcześniej w sezonie i z jego powodu opuścił dwa spotkania.

Według francuskich mediów kolano nie zostało jeszcze w pełni wyleczone, a przerwa może potrwać dłużej, niż początkowo zakładano.

Kluczowa strata dla Realu

Mbappe jest w tym sezonie w znakomitej formie. W 33 meczach we wszystkich rozgrywkach zdobył 38 bramek i zanotował sześć asyst. W samej Lidze Mistrzów w ośmiu występach strzelił aż 13 goli, będąc najgroźniejszą bronią ofensywną Realu.

Jego ewentualna absencja w rewanżu z Benficą byłaby ogromnym osłabieniem. Co więcej, nie ma pewności, czy Francuz zdąży wrócić na ewentualny dwumecz 1/8 finału Champions League, jeśli madrytczycy awansują dalej.

Nie tylko Mbappe

Problemy kadrowe Realu na tym się nie kończą. W meczu z Benfiką zabraknie również Deana Huijsena, co dodatkowo komplikuje sytuację zespołu. Ponadto na dłużej z gry wypadł Dani Ceballos, który będzie pauzował około 2 miesiące. Dziś na murawie Santiago Bernabeu nie zobaczymy również Jude’a Bellinghama, Edera Militao (urazy) oraz Rodrygo (pauza za czerwoną kartkę).

Rewanż zapowiada się więc nie tylko jako walka o awans, ale także test głębi składu „Królewskich”. Jeśli Mbappe faktycznie nie zagra, Real Madryt będzie musiał udowodnić, że potrafi wygrywać również bez swojej największej gwiazdy. A to przecież nie koniec wyzwań zespołu Arbeloi, bo już w weekend kolejny mecz ligowy. W tabeli La Liga „Królewscy” znów wylądowali za plecami Barcelony.