Kibice Górnika Zabrze nie mogli sobie wyobrazić lepszej majówki. Ich ulubieńcy zdobyli Puchar Polski, pokonując na PGE Narodowym Raków Częstochowa 2:0. Bramki dla zwycięskiej ekipy strzelili Roberto Massimo i Maksym Chłań. Ta wygrana to dla Zabrzan gwarancja gry w europejskich pucharach od III rundy eliminacji Ligi Europy!

Jeden cios przed przerwą

Poziom widowiska nie zachwycił – podobnie zresztą jak w innym, rozgrywanym w stolicy Polski meczu w ten weekend. Tutaj jednak, w odróżnieniu od klasyku Legia – Widzew, pierwszy gol padł już w pierwszej połowie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Erika Janży trafiło na głowę Roberto Massimo. Niemiec sprytnym strzałem przy bliższym słupku pokonał Oliwiera Zycha.

Raków bezradny

Kibice „Medalików” liczyli zapewne, że po przerwie ich zespół ruszy do przodu i przejmie inicjatywę. Nic takiego się nie wydarzyło. Podopieczni Łukasza Tomczyka nie potrafili narzucić swoich warunków. Górnik kontrolował grę i wyczekiwał na swoją okazję. Ta nadarzyła się w 65. minucie. Maksym Chłań wykorzystał złe wybicie Frana Tudora i niepotrzebne wyjście z bramki Zycha. Golkiper Rakowa wracając między słupki poślizgnął się. Ukraiński piłkarz Górnika miał jedno zadanie – trafić w światło bramki. Zrobił to, w dodatku na tyle precyzyjnie, że można mieć wątpliwości, czy nawet dobrze ustawiony i przygotowany do interwencji Zych, odbiłby piłkę. Na trybunie fanów z Zabrza nastąpiła druga eksplozja radości.

Nerwowa końcówka

W ostatnich minutach piłkarze Rakowa rzucili się do desperackich ataków. Atmosfera meczu wyraźnie gęstniała. W jednej z sytuacji po rzucie rożnym w polu bramkowym Zabrzan mocno się zakotłowało, ale podopieczni Michala Gasparika zdołali się wybronić.

Kilka chwil później na murawie pojawił się również weteran futbolu, były mistrz świata, a niebawem prawdopodobnie właściciel Górnika Zabrze – Łukasz Podolski. Jego wejście na plac gry miało już raczej wymiar symboliczny, a nie sportowy.

Frustracji wynikiem nie wytrzymał Jonatan Braut Brunes. Napastnik Rakowa skandalicznym faulem na jednym z rywali zakończył swój udział w meczu. Sędzia Jarosław Przybył absolutnie słusznie wyrzucił piłkarza Rakowa za boiskowy bandytyzm. Doszło do kolejnej już szamotaniny.

Co ważne - Górnik ma szansę zakończyć sezon 2025/26 w podwójnej koronie. Piłkarze Gasparika są na 2. miejscu w tabeli Ekstraklasy i liczą na potknięcia Lecha oraz swoje zwycięstwa w końcowej fazie sezonu.