Górnik Zabrze był wyraźnym faworytem w półfinale STS Pucharu Polski. Trzecioligowy Zawisza Bydgoszcz próbował, ale koniec końców po 90 minutach spotkania goście cieszyli się z awansu do finału. Gola na wagę radości strzelił Ikia Dimi.

Górnik był wyraźnym faworytem

Patrząc na pary półfinałowe STS Pucharu Polski można było jasno stwierdzić, że to właśnie Górnik Zabrze miał "szczęście" w losowaniu 1/2 finału. Aktualnie trzecia drużyna tabeli PKO BP Ekstraklasy w walce o wielki finał zmierzyła się bowiem z Zawiszą Bydgoszcz. Piękna historia Zawiszy mogła trwać, lecz na długo przed spotkaniem było wiadomo, kto będzie wyraźnym faworytem do triumfu. Jednak kibice na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka żyli nadzieją.

Michal Gasparik nie chciał w żaden sposób ryzykować i wystawił praktycznie najmocniejszy skład na tę rywalizację. Jednak od samego początku ten mecz był po prostu bardzo słabym widowiskiem. Raczej trudno dziwić się trzecioligowemu Zawiszy, ponieważ dla tych piłkarzy to był pewnie jeden z najważniejszych meczów w karierze. Jednak nawet mimo to, nie byli oni zbytnio w stanie wykazać się w ofensywie i zagrozić Górnikowi.

Jeden kluczowy gol

Ten mecz idealnie wpasował się w określenie "dla koneserów", choć i to może być na wyrost. Górnik grał słabo, mimo względnej kontroli, brakowało mu pomysłu i ich gra w ofensywie była po prostu bezbarwna. Mimo wszystko byli oni w stanie w 32. minucie otworzyć wynik. Sam gol idealnie odzwierciedlił to, jak ten mecz wyglądał. Piłka została wstrzelona w pole karne, później niemrawe uderzenie Sadilka i ostatni kontakt Dimiego, który zmylił bramkarza.

Niezależnie od stylu, Górnik Zabrze zameldował się w finale STS Pucharu Polski. Dzięki temu drużyna prowadzona przez Gasparika może spokojnie czekać na rywala, którym będzie zwycięzca pary Raków Częstochowa - GKS Katowice. Finał odbędzie się 2 maja na PGE Narodowym. Co ciekawe, będzie to pierwszy finał i szansa na trofeum Górnika od 2001 roku.