FC Barcelona potrzebowała niemalże cudu, aby myśleć o awansie do wielkiego finału Pucharu Króla. Porażka aż 0:4 w pierwszym meczu oznaczała ogromne wyzwanie. Gracze Hansiego Flicka byli bardzo blisko doprowadzenia do dogrywki w rewanżu, ale ostatecznie wygrali "tylko" 3:0.

Do przerwy połowa zadania wykonana

Widać było, jak ogromną motywację mieli zawodnicy Hansiego Flicka od pierwszego gwizdka sędziego. Eksplozywność, szybki doskok do rywala i nieustanny pressing sprawiły, że Barca praktycznie zamknęła Atletico na własnej połowie. Mimo wszystko Diego Simeone wiedział, jak do tego meczu się przygotować i defensywa działała bez większych zarzutów do 29. minuty. Wówczas po rozegraniu z rzutu rożnego, Lamine Yamal ograł łatwo Ademolę Lookmana i dograł do Marca Bernala. Pomocnik z metra wbił piłkę do pustej bramki.

Gol wprawił Camp Nou w euforię, które i tak niebywale żyło od samego początku. Gospodarze oczywiście rzucili się do kolejnych ataków, lecz dobrze w bramce spisywał się Juan Musso. Atletico pokazywało także, że będzie groźne z kontrataku. Antoine Griezmann dwukrotnie był bliski, by zaskoczyć Joana Garcię. Jednak końcówka pierwszej części należała do FC Barcelony. Po zagraniu w szesnastkę, piłkę zgarnął Pedri i ruszył do przodu. Wracający po kontuzji pomocnik został sfaulowany i arbiter wskazał na rzut karny. Raphinha mimo presji nie pomylił się i dał drugi powód do radości kibicom.

Bernal z drugim golem

Druga połowa rozpoczęła się wedle oczekiwań. FC Barcelona, liderująca w tabeli La Liga, momentalnie zaczęła dominować i kontrolować to, co dzieje się na murawie. Jednak gola numer trzy nie było dość długo. W dodatku z boiska z kontuzją zszedł Alejandro Balde. Co ważne, on na murawie pojawił się z kolei ze względu na uraz Julesa Kounde w pierwszej połowie. Gospodarze napierali, a kolejnymi kapitalnymi interwencjami popisywał się Juan Musso. Jednak w 72. minucie nie był w stanie po raz kolejny wyratować swojej drużyny.

Joao Cancelo dośrodkował wtedy idealnie w pole karne, gdzie znajdował się Marc Bernal. Młody pomocnik Barcy dosłownie o centymetry uniknął spalonego i wykończył precyzyjnie całą sytuację. Stadion ponownie eksplodował, a FC Barcelonie pozostał jeden gol do odrobienia, by doprowadzić do dogrywki.

Końcówka nie dla FC Barcelony. Atletico z awansem

Ostatnie minuty tego pojedynku to był istny rollercoaster emocji. Barca rzuciła już wszystko do ataku, lecz twarda defensywa Atletico nie pozwalała na zbyt wiele. W dodatku im bliżej końca, tym bardziej widać było po piłkarzach Hansiego Flicka ogromne zmęczenie.

Diego Simeone wchodził niemalże na boisko, ale ostatecznie to jego drużyna zagra w wielkim finale Pucharu Króla. Będzie to zdecydowanie jedna z najsłodszych porażek w jego karierze. W dwumeczu drużyna z Madrytu zwyciężyła 4:3.