Kamil Grabara przez większość meczu z Lipskiem był pewnym punktem Wolfsburga i długo ratował swój zespół przed stratą bramki. Niestety, w końcu dopuścił się fatalnego błędu, po którym rywale doprowadzili do wyrównania. Mimo to kibice „Wilków” zareagowali w wyjątkowo pozytywny sposób i okazali pełne wsparcie polskiemu bramkarzowi.

Kamil Grabara z fatalnym błędem

Spotkanie Lipska z Wolfsburgiem w ramach 22. kolejki Bundesligi na długo zapamięta Kamil Grabara. Polak od pierwszych minut prezentował się znakomicie i wyrastał na prawdziwą ścianę nie do przejścia dla ofensywy gospodarzy. Już w pierwszej połowie popisał się kilkoma świetnymi interwencjami, a szczególnie wyróżniała się kapitalna parada w sytuacji sam na sam z Brajanem Grudą.

W sporcie czasem jednak wystarczy jeden moment, aby z bohatera stać się antybohaterem. Gdy wydawało się, że Grabara dowiezie cenne zwycięstwo i czyste konto w starciu z faworytem, przydarzyła mu się chwila dekoncentracji.

Przy próbie szybkiego wznowienia gry i uruchomienia skrzydłowego polski bramkarz źle wybił piłkę, a prezent natychmiast wykorzystali piłkarze Lipska. Gruda przejął futbolówkę, wbiegł w pole karne i zagrał do niekrytego Yana Diomande, który dopełnił formalności i doprowadził do wyniku 1:1. Wcześniej gola dla gości strzelił Mohamed Amoura.

Wolfsburg co prawda zdołał jeszcze ponownie wyjść na prowadzenie za sprawą Mattiasa Svanberga, ale w samej końcówce na 2:2 trafił ponownie Gruda. Tym razem Grabara nie miał już nic do powiedzenia.

Po tym remisie Wolfsburg zajmuje 15. miejsce w tabeli Bundesligi i ma tylko punkt przewagi nad strefą spadkową. Lipsk plasuje się natomiast na 5. pozycji.

Klub i kibice stanęli za Grabarą

Po spotkaniu bardzo dobrze zareagowali zarówno kibice, jak i sam klub. Grabara otrzymał mocne wsparcie, mimo że jego błąd miał bezpośredni wpływ na wynik meczu.

Wolfsburg opublikował krótkie wideo, na którym słychać, jak fani skandują nazwisko polskiego bramkarza, pokazując mu, że wciąż mu ufają.

Kamil grał wyjątkowo dobrze przez cały sezon. Moim zdaniem ten jeden incydent nie jest nawet wart wspominania – powiedział kapitan „Wilków” Maximilian Arnold.

W osobnym wpisie klub również podkreślił, że choć błąd rzeczywiście się wydarzył, Grabara i tak stanął na wysokości zadania, walcząc do końca i utrzymując zespół w grze. To bardzo ważne i potrzebne wsparcie dla Polaka.