Interwencje bramkarzy często decydują o losach spotkań. Czasem jednak zapisują się w historii z zupełnie innych powodów. Tak było w meczu 25. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Pogonią Szczecin a Koroną Kielce, gdzie jeden z golkiperów popisał się niezwykle pechową interwencją.

Kuriozalny błąd Cojocaru

Spotkanie ostatecznie zakończyło się zwycięstwem Pogoni Szczecin 2:1, jednak początek meczu nie układał się po myśli gospodarzy. W 24. minucie prawym skrzydłem ruszył Wiktor Długosz. Pomocnik Korony próbował dośrodkować w pole karne, lecz piłka trafiła w Attilę Szalaia i po rykoszecie wzbiła się wysoko w powietrze, zmierzając w kierunku bramki gospodarzy.

Wydawało się, że sytuacja nie jest groźna. Valentin Cojocaru kompletnie jednak pogubił się przy interwencji. Zamiast spokojnie złapać piłkę, zdecydował się ją wypiąstkować. Zrobił to jednak w taki sposób, że skierował futbolówkę prosto do własnej siatki. Rumuński bramkarz po tej sytuacji mógł jedynie rozłożyć ręce i przepraszać kolegów z drużyny za kosztowny błąd.

Pogoń odwróciła losy meczu

Po przerwie kibice Pogoni mieli już jednak więcej powodów do radości. Bohaterem gospodarzy został Jose Pozo. Hiszpański pomocnik zdobył dwie bramki, odwracając losy spotkania.

Decydujące trafienie padło w szóstej minucie doliczonego czasu gry, gdy Pozo po raz drugi pokonał bramkarza Korony. Co ciekawe, były to jego pierwsze gole w obecnym sezonie Ekstraklasy.

Dzięki temu zwycięstwu Pogoń Szczecin oddaliła się od strefy spadkowej i jednocześnie zbliżyła do czołówki. Po 25 kolejkach „Portowcy” zajmują 8. miejsce w tabeli Ekstraklasy.

Korona Kielce natomiast notuje spadek formy. Zespół prowadzony przez Jacka Zielińskiego przegrał trzy z ostatnich pięciu spotkań i wciąż musi oglądać się za siebie w walce o utrzymanie. Końcówka sezonu nie będzie dla kielczan łatwa, ponieważ w terminarzu pozostało jeszcze kilka wymagających spotkań.