Chelsea niespodziewanie zdecydowała się ukarać Enzo Fernandeza. Decyzja klubu wywołała spore kontrowersje, a głos w sprawie zabrało już otoczenie zawodnika w postaci agenta.

Enzo Fernendez zawieszony po wypowiedzi

W piątek ogłoszono, że pomocnik Chelsea Enzo Fernandez został niespodziewanie odsunięty od składu na dwa najbliższe mecze. Powodem była jego wypowiedź podczas przerwy reprezentacyjnej, w której przyznał, że w przyszłości mógłby zamieszkać w Madrycie.

Choć Argentyńczyk nie wskazał konkretnego klubu, jego słowa błyskawicznie wywołały spekulacje transferowe, głównie w kontekście Realu Madryt, z którym bywał łączony w ostatnim czasie. W londyńskim klubie odebrano to jednak jako brak pełnego zaangażowania w projekt.

Decyzję o zawieszeniu potwierdził trener "The Blues" Liam Rosenior. Szkoleniowiec przekazał, że Fernendez nie wystąpi w meczu FA Cup z Port Vale oraz ligowym starciu z Manchester City. Podkreślił też przy tym, że kara jest zgodna z zasadami obowiązującymi w klubie.

Agent odpowiada i uderza w decyzję Chelsea

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Do sprawy odniósł się agent zawodnika, Javier Pastore, który w rozmowie z The Athletic otwarcie skrytykował decyzję klubu.

Enzo nie rozumie tej sytuacji. Zaakceptował karę, bo jest profesjonalistą, ale nie widzimy dla niej uzasadnienia. Nie mówił o żadnym klubie ani o odejściu z Chelsea. Wspomniał jedynie o Madrycie jako miejscu do życia – tłumaczył Pastore.

Agent podkreślił również, że zawieszenie na dwa mecze – zwłaszcza w kluczowym momencie sezonu – jest jego zdaniem zdecydowanie zbyt surowe.

Chelsea z Fernandez czy bez niego i tak ma swoje problemy sportowe w tym sezonie. Drużyna zajmuje obecnie dopiero 6. miejsce w tabeli  Premier League i walczy o miejsce gwarantujące grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Z tych rozgrywek londyńczycy odpadli już w 1/8 finału po dwumeczu z Paris Saint-Germain.