Śmiało można mówić o wręcz katastrofalnej postawie angielskich drużyn w ramach fazy 1/8 finału Ligi Mistrzów. Reprezentanci "najlepszej ligi świata" kompletnie nie podołali swoim rywalom. W przeciągu nieco ponad 24 godzin, żadna z sześciu drużyn nie była w stanie wygrać swojego pierwszego meczu.
Najlepsza liga na świecie?
W fazie 1/8 finału Ligi Mistrzów znalazło się aż sześć drużyn z angielskiej ekstraklasy, co budziło ogromny podziw. Był to też świetny argument w dyskusji na temat tego, która liga jest najlepsza. W dodatku żaden z tych zespołów nie trafił na siebie. Zatem w przypadku wygranych, w ćwierćfinale moglibyśmy mieć bezprecedensową sytuację, gdy 75% uczestników stanowią właśnie angielscy reprezentanci - oczywiście to założenie bardzo naiwne.
Są pary, w których faworytem był rywal. Tak możemy określić choćby rywalizację Atletico Madryt z Tottenhamem. Choć w przypadku tego starcia mało kto mógł przypuszczać, że hiszpańska ekipa będzie prowadziła już 4:0 w pierwszej połowie. To też pokłosie fatalnego występu młodego bramkarza "Spurs" Antonina Kinsky'ego. Tego samego dnia w dość zaskakujący sposób przegrał także Liverpool, który uległ na wyjeździe Galatasaray. Forma i prezencja na boisku pozostawiły wiele do życzenia, aczkolwiek wynik ten daje nadzieję w rewanżu.
Upokorzenie na wyjeździe
Manchester City i Real Madryt to para, która w fazie pucharowej Ligi Mistrzów mierzyła się nieraz. Patrząc na aktualną formę "Królewskich", a także masę kontuzji w składzie, to przyjezdni z Manchesteru byli wyraźnymi faworytami. Pep Guardiola miał wyjść z ofensywnym nastawieniem. Nie spodziewał się, że po drugiej stronie jeden z najlepszych meczów w karierze rozegra Fede Valverde. Trzy gole i nędzna perspektywa w rewanżu - oczywiście nie niemożliwa, choć wyliczenia "OPTA" nie dają za wiele szans.
PSG podejmowało na własnym stadionie Chelsea i "The Blues" chcieli wywieźć korzystny wynik na mecz rewanżowy. Raczej faworytami nie byli, ale do pewnego momentu bardzo dobrze się trzymali. Jednak stan 2:2 długo się nie utrzymał i ostatecznie klub z Londynu dostał srogie baty w ostatnich minutach - 2:5.
Remisy na pocieszenie
Arsenal, jako lider tabeli Premier League był niekwestionowanym faworytem w starciu z Bayerem Leverkusen. Ostatecznie, po bardzo słabym występie, remis 1:1 zapewnił "Kanonierom" rzut karny Kaia Havertza. Na pewno nie tak Mikel Arteta wyobrażał sobie tę rywalizację. Bayer na pewno będzie groźny na wyjeździe, a rywalizacja nabrała teraz sporo rumieńców.
Można rzec, że Newcastle United jako jedyny klub może być zadowolony. Zagrali bardzo dobre spotkanie przeciwko FC Barcelonie. Zespół Hansiego Flicka dosłownie rzutem na taśmę wyrównał na 1:1. Mimo wszystko "Sroki" pokazały się z dobrej strony, choć rewanż na Camp Nou może być bolesny. Jednak cała postawa angielskich drużyn może bardzo poważnie zaburzyć obraz najlepszej ligi w tym sezonie. Pozostaje czekać na rozwiązania w rewanżach.
No 'W' for Premier League clubs in the UCL knockouts 🫣
Liverpool LOST 1-0 ❌
Newcastle DREW 1-1 ➖
Spurs LOST 5-2 ❌
Arsenal DREW 1-1 ➖
Man City LOST 3-0 ❌
Chelsea LOST 5-2 ❌ pic.twitter.com/7OXJUKcbrY— ESPN UK (@ESPNUK) March 11, 2026
