Bośniacki napastnik po raz trzeci spróbuje swoich sił w Ekstraklasie. Wisła Płock wykupiła go z Tuluzy za pół miliona euro i podpisała roczny kontrakt.  Teraz zawodnik chce udowodnić, że wyciągnął wnioski z wcześniejszych doświadczeń i chce dać siebie wszystko w Polsce.

Said Hamulić powraca

Bośniak wraca do Ekstraklasy i wierzy, że tym razem powiedzenie „do trzech razy sztuka” nabierze realnego znaczenia. 25-letni napastnik został nowym zawodnikiem Wisły Płock. Klub zapłacił Tuluzie pół miliona euro i związał się z nim umową do końca czerwca 2027 roku.

Pierwszy raz w Polsce dał się poznać w sezonie 2022/23 w barwach Stali Mielec. W 19 meczach zdobył dziewięć bramek i dołożył cztery asysty, błyskawicznie budując swoją wartość. Już po roku odszedł do Tuluzy, a Stal zarobiła na jego sprzedaży ponad dwa miliony euro.

We Francji jednak nie przebił się do składu. Rozegrał zaledwie dziewięć spotkań i spędził na murawie tylko 149 minut. Klub regularnie wypożyczał go do innych zespołów, m.in. do Widzewa Łódź w sezonie 2024/25. Ten epizod trudno uznać za udany – 13 meczów, jeden gol i trzy asysty to bilans, który nie spełnił oczekiwań. Więcej mówiło się wówczas o problemach pozaboiskowych niż o jego grze.

Dziś zawodnik zapewnia, że to już przeszłość:

Jestem teraz dojrzalszy. Rozwinąłem się w wielu aspektach, nie tylko na boisku, ale i poza nim. Jestem lepszą wersją siebie niż jako zawodnik Stali. Nie mogę doczekać się dołączenia do drużyny – powiedział w rozmowie z klubowymi mediami.

Hamulić wyjaśnił również, dlaczego zdecydował się na Wisłę Płock.

Nie miałem perspektyw w Tuluzie, więc często byłem wypożyczany. Tym razem zależało mi na transferze definitywnym. Rozmawiałem z kilkoma klubami, ale najlepsze przeczucia miałem wobec Wisły Płock. Znałem miasto, stadion i ludzi, którzy tu pracują – przyznał.

Debiut Hamulicia możliwy jest już w najbliższy poniedziałek, gdy Wisła Płock zagra na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. Po 22 kolejkach zespół trenera  Mariusza Misiury zajmuje 6. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy i wciąż liczy się w walce o czołowe lokaty.