Atletico Madryt w ramach pierwszego meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów pokonało 2:0 FC Barcelonę. Wynik ten ma ogromne znaczenie dla Diego Simeone, który czekał na zwycięstwo na Camp Nou od blisko 15 lat.

Simeone w końcu wygrał na Camp Nou

Diego prowadzi Atletico Madryt od grudnia 2011 roku i ma za sobą wiele sukcesów. Jednak jeden fakt na pewno bardzo mocno irytował Argentyńczyka. 55-latek nigdy wcześniej nie wygrał bowiem z FC Barceloną na Camp Nou. Dla wielu może być to zaskoczenie, szczególnie zważając na to, jak długo Simeone jest trenerem klubu z Madrytu. Do środowej rywalizacji w Lidze Mistrzów jego bilans na tym stadionie wynosił siedem remisów i jedenaście porażek.

Dziewiętnasty taki mecz był bez wątpienia wyjątkowy, ponieważ to rywalizacja w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Diego Simeone co prawda wygrał już raz na wyjeździe z "Dumą Katalonii", natomiast mecz wówczas odbywał się na Estadi Olímpic Lluís Companys, ponieważ Camp Nou było w remoncie. Blisko 15 lat doświadczony szkoleniowiec musiał czekać, aby w końcu zaznać smaku zwycięstwa na tym legendarnym obiekcie. Samo Atletico ostatni raz na Camp Nou wygrało w 2006 roku.

Atletico pewne awansu?

Wieczór na Camp Nou przyniósł dużą radość fanom Atletico, a wynik 2:0 będzie ogromną zaliczką przed rewanżem na własnym stadionie. Przepiękne trafienie Juliana Alvareza tuż przed przerwą, a także gol dobijający Alexandra Sorlotha sprawiły, że to właśnie klub z Madrytu będzie miał wszystko w swoich rękach. Jednak lider tabeli La Liga na pewno nie powiedział ostatniego słowa.

W tym przypadku warto przytoczyć półfinał Pucharu Króla, kiedy to FC Barcelona musiała odrabiać aż czterobramkową stratę i była o włos, aby doprowadzić do dogrywki. Jednak wówczas rewanżowe starcie odbywało się właśnie na Camp Nou, co bez wątpienia niosło graczy Hansiego Flicka. "Barca" potrzebuje istnej "remontady" na Metropolitano, a to zadanie będzie niezwykle trudne.