Conor Gallagher jest o krok od tego, by znów mieć bezpośredni wpływ na wyniki Premier League. Atletico Madryt podjęło już decyzję w sprawie przyszłości Anglika, a sam zawodnik wybrał kierunek, który nie był dotąd uznawany za najbardziej prawdopodobny. Ba, nastąpił nawet niespodziewany zwrot akcji, bo od kilku dni łączono go z zupełnie innym zespołem angielskim.

Gallagher wraca do Premier League

Jak poinformował Fabrizio Romano, transfer jest już przesądzony. Padło już słynne "Here we go". Conor Gallagher zostanie piłkarzem Tottenhamu.  "Spurs" złożyli ofertę opiewającą na 40 milionów euro, którą Atletico Madryt zaakceptowało bez większych negocjacji. Sam zawodnik również wyraził zgodę na przenosiny do Londynu.

To o tyle zaskakujące rozstrzygnięcie, że jeszcze niedawno Gallagher był najmocniej łączony z Aston Villą. Z informacji płynących z Hiszpanii wynikało nawet, że to właśnie klub z Birmingham był preferowany przez Atletico, a do porozumienia pozostawało coraz bliżej. Ostatecznie jednak 25-latek postawił na Tottenham, a więc też Londyn, który dobrze zna, bo występował w Chelsea. Powrót do Premier League, dobrze znane środowisko i perspektywa regularnej gry przeważyły szalę na korzyść "Spurs".

Problemy z minutami w Hiszpanii

W Madrycie Gallagher nie mógł liczyć na stabilną pozycję w składzie. 22-krotny reprezentant Anglii trafił do Atletico latem 2024 roku z Chelsea za kwotę przekraczającą 40 milionów euro. Od tamtej pory rozegrał łącznie 77 spotkań w których zanotował siedem goli i tyle samo asyst. Aczkolwiek w bieżącym sezonie wystąpił w 27 meczach, z czego tylko dwukrotnie spędził na boisku pełne 90 minut. Bardzo często wchodzi na 15-20 minut. Wydawałoby się, że tak harujący zawodnik będzie idealnym żołnierzem dla Diego Simeone, a tu jednak klops.

Gallagher ma być jednym z kluczowych wzmocnień Tottenhamu, który wyraźnie rozczarowuje w obecnych rozgrywkach. Zespół prowadzony przez Thomasa Franka zajmuje dopiero 14. miejsce w tabeli Premier League i zgromadził zaledwie 27 punktów. W tej sytuacji transfery stały się koniecznością, jeśli "Spurs" chcą wrócić na właściwe tory, a szkoleniowiec utrzymać posadę.