Niedawno spekulowano, że powrót Jean-Pierre’a Nsame do gry to kwestia dni. Wszystko wskazuje jednak na to, że radość była przedwczesna, a problemy kadrowe Legia Warszawa mogą potrwać dłużej, niż zakładano. Kameruńczyk wciąż nie jest gotowy do gry po poważnej kontuzji zerwania ścięgna Achillesa. Najnowsze informacje przekazał Tomasz Włodarczyk, a dla sztabu, na którego czele stoi Marek Papszun, to zdecydowanie zła wiadomość.

Powrót przesunięty w czasie

Napastnik doznał urazu pod koniec sierpnia i od tamtej pory pozostaje poza grą. W ostatnich dniach klub publikował materiały z jego treningów na murawie, co sugerowało szybki powrót do meczów. Również trener Papszun na konferencji prasowej przed jednym z meczów sugerował, że Nsame jest już gotowy do gry.

Okazuje się jednak, że rehabilitacja nie przebiega idealnie. Według informacji przekazanych w programie „Pogadajmy o Piłce” na kanale Meczyki, zawodnik znów odczuł dolegliwości zdrowotne i konieczne było ograniczenie obciążeń. Nie chodzi o poważny nawrót kontuzji, lecz o ostrożność w procesie odbudowy formy.

https://twitter.com/Meczykipl/status/2022992464802627773

Ostrożność zamiast pośpiechu

Eksperci podkreślają, że przy tak poważnym urazie zbyt szybki powrót mógłby skończyć się kolejną przerwą. Dlatego sztab medyczny ma działać bardzo zachowawczo, nawet kosztem krótkoterminowych problemów sportowych.

Włodarczyk zaznaczył, że oczekiwania wobec Kameruńczyka są zbyt duże, a klub nie powinien wywierać presji na zawodniku wracającym po wielomiesięcznej pauzie. Najważniejsze jest pełne wyleczenie, a nie szybki występ.

Ważna postać w ofensywie

W obecnym sezonie Nsame rozegrał 12 spotkań, zdobył sześć bramek i zaliczył asystę, będąc jednym z najskuteczniejszych piłkarzy drużyny. Jego brak jest więc mocno odczuwalny. Legia na dobre zakotwiczyła w strefie spadkowej tabeli Ekstraklasy.

Kontrakt napastnika obowiązuje tylko do czerwca, dlatego każdy miesiąc bez gry komplikuje sytuację zarówno piłkarza, jak i klubu. Na razie jednak kibice Legii muszą uzbroić się w cierpliwość – powrót gwiazdy na boisko wciąż nie jest kwestią najbliższych dni. Zresztą, sugerował to już ruch polegający na sprowadzeniu do Warszawy Rafała Adamskiego z Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Gdyby Nsame faktycznie wracał już na boisko, Adamski nie byłby potrzebny.